Podejście E-Bike do blogowania i rozwijania biznesu online

Opublikowany: 2019-05-09

Facet jedzie na elektrycznym rowerze górskim

Do zeszłego lata nie miałem pojęcia, że ​​istnieją rowery elektryczne, dopóki facet, którego niedawno poznałem, nie pozwolił mi wypróbować swojego. To było oszałamiające.

Mieszkam w okolicy, gdzie kolarstwo górskie jest bardzo popularne. W rzeczywistości nasz dom znajduje się 50 metrów od początku szlaku. Rok temu pomyślałem, że równie dobrze mogę zająć się kolarstwem górskim. Wiele osób w okolicy się tym interesuje i bez wątpienia moi młodzi chłopcy zajmą się tym z wielkim rozmachem.

To nie są szlaki dla przyjemności, ale naprawdę strome szlaki usiane korzeniami i skałami. Próbowałem tego z rowerem nieelektrycznym i myślałem, że moje serce eksploduje. Nie jestem sportowcem wytrzymałościowym i nie mam aspiracji, by nim zostać.

Potem poszedłem na szlaki z rowerem elektrycznym mojego kumpla i pokochałem go. Tak, mam dobry trening. E-rowery to nie motocykle. Nadal pedałujesz, ale silnik elektryczny pomaga ci podjeżdżać pod górę. To znakomicie.

3 dni po tej przejażdżce kupiłem jeden. Wiedziałem, że to jest odpowiedź na to, jak naprawdę cieszyć się kolarstwem górskim, a także jeździć na rowerze do pracy (mamy też mnóstwo wzgórz na naszych drogach, ponieważ mieszkam w górach).

Purystyczni kolarze górscy szydzą z roweru elektrycznego. Tak samo robią hardkorowi dojeżdżający rowerzyści.

Nie ja.

Nie przejechałbym 20 mil w obie strony do mojego biura zwykłym rowerem. Wzgórza sprawiają, że jest to uciążliwe.

Z moim E-rowerem jazda na rowerze to radość, podjazdy lub brak podjazdów. Mam zegarek, który śledzi moje tętno, a z rowerem elektrycznym moje tętno wynosi ponad dwukrotnie tętno spoczynkowe przez większość jazdy. Więc ćwiczę, ale nie umieram ani nie boję się jazdy.

Kluczową frazą w ostatnim akapicie jest „ przerażająca jazda ”.

Kiedy czegoś się boję, bez względu na to, jak dobre jest to dla mnie lub mojej firmy, nie zamierzam tego robić konsekwentnie. Mogę to robić przez tydzień lub miesiąc, ale w pewnym momencie przestaję to robić. Dążenie do siły woli nie jest moim pomysłem na dobry sposób na życie. Poza tym to nie działa na dłuższą metę.

Kiedy coś mi się podoba, robię to konsekwentnie i robię to dobrze.

W miesiącach wiosennych, letnich i jesiennych jeżdżę na rowerze kilka razy w tygodniu, ponieważ mam rower elektryczny. Gdybym tego nie zrobił, prawie bym nie jeździł. I o to chodzi. O wiele lepiej, jeśli chodzi o zdrowie i przyjemność, jeżdżę z asystą, niż nie jeżdżę wcale.

Ludzką naturą jest robienie tego, co lubimy, i unikanie tego, czego nie lubimy. Przyjemność i ból.

Ważne jest, aby to zrozumieć w swoim biznesie blogowym.

Biorę to sobie do serca.

Nie robię wielu rzeczy, które powinienem robić, bo mi się to nie podoba.

Zamiast tego skupiam się na tym, co lubię robić, ponieważ lubię to robić.

Tak, zostawiam pieniądze na stole.

Jednak prawdopodobnie poszło mi dobrze, ponieważ skupiam się na tym, co lubię.

Co mi się podoba?

Lubię publikować treści. Kocham to. Lubię pisać niektóre z nich. Lubię wymyślać tematy artykułów. Lubię dodawać świetne treści do stron internetowych dla czytelników. Lubię otrzymywać ryzy artykułów od moich pisarzy.

W głębi serca jestem wydawcą.

Co takiego mi się nie podoba?

Nie lubię pośpiechu, takiego jak zasięg lub promocja treści. Nie lubię też prowadzić e-commerce.

Właściwie nie lubię aż tak bardzo marketingu. Nie jestem sprzedawcą. Nie mogę napisać kopii. Tak, sprzedaję rzeczy na Fatstacks i robię trochę rzeczy partnerskich na moich niszowych stronach, ale odbywa się to w procesie informacyjnym, a nie czysto marketingowym.

Nie przepadam za robieniem filmów (prawdopodobnie dlatego, że mi się to nie udaje).

Dni, które najbardziej mi się podobają, to te, w których koncentruję się na wypychaniu treści, niezależnie od tego, czy pracuję z moim zespołem nad nową zawartością, czy ulepszam starą zawartość. Większość dni dotyczy obu.

To też dobrze, bo jeśli o mnie chodzi, treść jest podstawą mojego biznesu.

Po opublikowaniu tej treści mam wybór. Mogę poświęcić dzień lub tydzień na jej promocję. LUB mogę rozesłać dziesiątki innych artykułów.

Wiem, że niektórzy marketerzy dużo mówią o spędzaniu więcej czasu na promowaniu treści niż na publikowaniu nowych treści. U nich to działa, ale często znajdują się w niszach zorientowanych na biznes. Sprawdza się w niszach biznesowych.

Istnieje wiele nisz, w których próba uszeregowania słów kluczowych o niskiej konkurencji wymaga jedynie opublikowania niesamowitych treści i pozwolenia Google na zrobienie tego. W rzeczywistości w niektórych niszach może być lepiej po prostu wypychać treści i poświęcać niewiele czasu na promocję.

Czy warto poświęcić 2 dni na promowanie artykułu ukierunkowanego na temat o liczbie wyszukiwań 500 miesięcznie, który zarabia na reklamach displayowych?

Zupełnie nie. Artykuły te nigdy nie zarobią fortuny ani nie będą ciągnąć się w górach ruchu. Przez lata będą się trudzić, zarabiając kilka dolców miesięcznie. To wystarczy. Opublikuj wystarczająco dużo tych frajerów, a będziesz naprawdę w biznesie.

Rób to, co robią wielcy gracze

Czy uważasz, że Washington Post przeznacza 80% swoich zasobów na promocję, np. docieranie do innych witryn w poszukiwaniu linków? Nie sądzę. Może się mylę, ale podejrzewam, że skupiają się na publikowaniu najlepszych treści na świecie.

To samo dotyczy BusinessInsider.com, Forbes i wszystkich innych czołowych witryn. Koncentrują budżety na treści, nie docierając do nich. Nigdy nie otrzymałem e-maila z napisem „hej, czy możesz połączyć z moim niesamowitym artykułem” z żadnej takiej strony. Jak o tobie?

Czy to ci czegoś nie mówi?

Jeśli chcesz włamać się do sfery najwyższego poziomu ze swoją witryną, rób to, co robią witryny najwyższego poziomu.

Ponownie, jest kilka (tylko kilka) nisz, w których cały ten zasięg i pośpiech jest fajny i działa – ale zwykle są to nisze, które każą ci robić cały ten zasięg i pośpiech. Zauważasz wzór?

Jest jeden wyjątek, jeśli publikujesz artykuły, które wyraźnie wspominają lub odwołują się do witryny lub osoby. W takim przypadku mądrze jest trafić do nich na Twitterze lub przez formularz kontaktowy, informując ich o tym. Szanse, że podejmą jakąś formę działania, są dość wysokie.

Och, jest jeszcze jeden wyjątek. Jeśli interesujesz się rankingiem rzeczy partnerskich, potrzebujesz linków. To inny model biznesowy. Ale moje założenie jest prawdziwe – kieruj się działaniami partnerskimi z intencją nabywcy, jeśli podoba Ci się to, co się z tym wiąże. Nie mówię, że pośpiech, marketing czy zasięg są złe. Po prostu mówię, że to nie dla mnie. Jeśli lubisz takie rzeczy i potrafisz to robić konsekwentnie, zwariuj. Wiem, że to działa – po prostu nie jestem w tym rodzaju pracy.

Czy to oznacza, że ​​w ogóle nie promuję?

Nie. Do promocji stosuję podejście E-bike. Zajmuję się nisko wiszącymi owocami, takimi jak posty na FB (wykonywane automatycznie przez MeetEdgar). Mogę wysłać artykuł do mojego biuletynu e-mail. Mogę przypiąć niektóre obrazy. Wszystko to zajmuje sekundy lub minuty. To nisko wiszący owoc i chociaż ruch z niego wynikający nie jest duży, to jest to jakaś promocja. Często to wystarcza.

Co to wszystko znaczy?

Skoncentruj się na tym, co lubisz najbardziej, jak tylko możesz. Jeśli wymaga to herkulesowego wysiłku, którego nie lubisz, prawdopodobnie nie jest to zrównoważone podejście.

Kiedy ci się spodoba, będziesz robić to konsekwentnie. Konsekwencja jest kluczowa w tym biznesie (właściwie w większości firm). Będziesz też w tym lepszy.

Kiedy czegoś się boisz, nie będziesz się tego trzymać. Jeśli tak, żyjesz życiem w nędzy.

Ja pójdę na łatwiznę i zdecyduję się cieszyć, nawet jeśli oznacza to pozostawienie pieniędzy na stole. To samo z jazdą na rowerze. Nigdy nie będę triatlonistą jeżdżącym na rowerze elektrycznym, ale lubię łatwe ćwiczenia, które są więcej niż wystarczające dla długoterminowych korzyści zdrowotnych.

Żeby było jasne, łatwe nie oznacza „braku pracy”. Zamiast tego jest to praca, którą uważasz za przyjemną… w takim przypadku tak naprawdę nie jest to praca. Dla niektórych osób pisanie i publikowanie treści jest okropne. Dla mnie mogę to robić przez cały dzień, dzień w dzień.