Osoba zgłaszająca przypadki naruszenia Facebooka przedstawia sprzeczne motywacje w podejściu firmy do treści wiadomości

Opublikowany: 2022-04-08

Czy Facebook jest zły dla społeczeństwa i czy firma świadomie przyczynia się do podziału i niepokoju, aby zmaksymalizować wykorzystanie i zysk?

To jest kluczowe pytanie, które pojawia się przez ostatnie kilka lat, zwłaszcza od wyborów w USA w 2016 roku. A teraz mamy pewien wgląd w sposób myślenia Facebooka na ten temat – w ciągu ostatnich dwóch tygodni The Wall Street Journal donosił o szeregu wewnętrznych badań i odpowiedziach na nie od kierownictwa Facebooka, które zostały ujawnione przez byłego pracownika Facebooka, który starał się ujawnić bezczynność firmy w usuwaniu kluczowych wad w jej projekcie.

Ten były pracownik został wczoraj wieczorem ujawniony przez CBS jako Frances Haugen, ekspert od projektowania algorytmów, który pracował w zespole ds. Integralności Obywatelskiej Facebooka, zanim został rozwiązany po wyborach w USA w 2020 roku. Według informacji udostępnionych przez Haugen, Facebook rzeczywiście świadomie unikał podejmowania silniejszych działań w celu rozwiązania najgorszych aspektów swojej platformy, ze względu na wpływ, jaki takie posunięcia mogą mieć na użytkowanie, a tym samym na zyski.

I chociaż Facebook obalił twierdzenia Haugen, jej wypowiedzi zgadzają się z tym, co sugerowało wiele wcześniejszych raportów, podkreślając kluczowe obawy dotyczące społecznych skutków społecznych behemota Zuckerberga.

Kluczowym twierdzeniem Haugena jest to, że Facebook świadomie przeoczył lub zbagatelizował wyniki oparte na własnych badaniach na rzecz utrzymania użytkowania i zaangażowania użytkowników.

Jak wyjaśnił Haugen:

„To, co wielokrotnie widziałem na Facebooku, to konflikt interesów między tym, co jest dobre dla publiczności, a tym, co jest dobre dla Facebooka. A Facebook raz za razem decydował się na optymalizację pod kątem własnych interesów, na przykład zarabiania większych pieniędzy”.

Co do pewnego stopnia ma sens – Facebook jest przecież biznesem i jako taki kieruje się zyskiem i dostarcza maksimum wartości dla swoich akcjonariuszy.

Problem w przypadku Facebooka polega na tym, że obsługuje on najnowszą, połączoną ze sobą sieć ludzi w historii, zamykając się na 3 miliardach użytkowników, z których wielu korzysta z aplikacji, aby być na bieżąco, na różnych frontach i zbierać kluczowe informacje na temat wiadomości dnia. Jako taki ma znaczną moc wpływania na opinię.

Oznacza to, jak zauważa Haugen, że jego decyzje mogą mieć duży wpływ.

Facebook zarabia więcej, gdy konsumujesz więcej treści . Ludzie lubią angażować się w rzeczy, które wywołują reakcję emocjonalną. A im więcej gniewu, na który są narażeni, tym więcej wchodzą w interakcje i tym więcej konsumują.

Rzeczywiście, wśród różnych ustaleń podkreślonych w plikach Facebooka Haugen, tysiące wewnętrznych dokumentów, które zasadniczo przemyciła z centrali Facebooka, są sugestiami, że Facebook ma:

  • Pominięto powszechność i wpływ mowy nienawiści na swoich platformach, ponieważ takie treści zwiększają również zaangażowanie użytkowników
  • Zbagatelizowano negatywny wpływ Instagrama na młodych użytkowników, a wyniki pokazują, że platforma wzmacnia negatywny wizerunek ciała
  • Nie udało się rozwiązać głównych problemów związanych z korzystaniem z Facebooka w regionach rozwijających się, częściowo z powodu analizy kosztów i korzyści
  • Nie udało się rozwiązać problemu rozprzestrzeniania się treści antyszczepionkowych

Ponownie, wiele z tych elementów zostało szeroko omówionych w innych miejscach, ale akta Haugena dostarczają bezpośrednich dowodów na to, że Facebook rzeczywiście doskonale zdaje sobie sprawę z każdego z tych aspektów i czasami zdecydował się nie działać lub podjąć znaczące działania zaradcze, w dużej mierze z powodu do konfliktu z jej interesami biznesowymi.

Zespół PR Facebooka ciężko pracował, aby przeciwstawić się takim twierdzeniom, udzielając odpowiedzi punkt po punkcie na każdy raport z Plików Facebooka, zauważając, że istnienie tych raportów z badań samo w sobie pokazuje, że Facebook pracuje nad rozwiązaniem takich problemów, oraz zwalczać te problematyczne elementy.

Facebook wskazuje na różne zmiany wprowadzone na Instagramie, aby zapewnić użytkownikom większą ochronę i opcje kontroli, podczas gdy Facebook pracuje również nad poprawą rankingu swojego algorytmu, aby ograniczyć ekspozycję na treści wywołujące podziały i niepokój.

Ale jednocześnie Facebook pomniejszył ich wpływ na szerszą skalę.

Jako wiceprezes Facebooka ds. polityki i spraw globalnych Nick Clegg zauważył sugestię, że Facebook odegrał kluczową rolę w przyczynianiu się do powyborczych protestów w Kapitolu.

„Myślę, że twierdzenie [że] 6 stycznia można wytłumaczyć mediami społecznościowymi, po prostu uważam, że to niedorzeczne”.

Clegg uważa, że ​​Facebook jest tylko małą częścią szerszej zmiany społecznej i po prostu nie może być głównym problemem, który prowadzi do tak poważnego konfliktu w różnych regionach.

Nie wiadomo, jaki jest wpływ Facebooka w tym zakresie, ale wyraźnie, na podstawie akt Haugena, jest tam kilku kluczowych współpracowników.

Facebook zarabia więcej, gdy konsumujesz więcej treści . Ludzie lubią angażować się w rzeczy, które wywołują reakcję emocjonalną. A im więcej gniewu, na który są narażeni, tym częściej wchodzą w interakcje i tym więcej konsumują”.

Gniew jest emocją, która wywołuje największą reakcję, największe zaangażowanie, a Haugen zasadniczo twierdzi, że Facebook czerpie z tego korzyści, ułatwiając rozpowszechnianie treści wzbudzających nienawiść, które następnie, jako produkt uboczny, wzmacniają podziały.

Kiedy żyjemy w środowisku informacyjnym, które jest pełne gniewnych, nienawistnych, polaryzujących treści, podkopuje to nasze obywatelskie zaufanie, podkopuje naszą wiarę w siebie nawzajem, podkopuje naszą zdolność do dbania o siebie nawzajem, wersję Facebooka, która istnieje dzisiaj rozdziera nasze społeczeństwa i powoduje przemoc etniczną na całym świecie.

Są dwie strony tego i obie mogą być równie poprawne. Jednym z nich, jak zauważa Haugen, jest to, że Facebook ma podstawową motywację do ułatwiania rozpowszechniania treści wywołujących nienawiść, co powoduje większe zaangażowanie wśród użytkowników, a także zaostrza podziały społeczne – co w skali Facebooka może mieć znaczący wpływ.

Z drugiej strony, jak zauważa Facebook, nie prowadzi takich badań na darmo. Całkowite przymykanie oczu na takie kwestie oznaczałoby w ogóle nie przeprowadzanie tych badań i chociaż Zuck and Co. może nie podejmować tylu działań, na ile by sobie tego życzyły wszystkie strony, istnieją dowody sugerujące, że firma pracuje nad rozwiązaniem tych problemów. obawy, choć w bardziej wyważony sposób, który w idealnym przypadku zmniejsza również wpływ na biznes.

Pytanie brzmi, czy „wpływ na biznes” powinien być uwzględniony w takich konsekwentnych decyzjach?

Ponownie, Facebook obsługuje największą w historii połączoną sieć ludzi, więc nie wiemy, jaki może być pełny wpływ jego udostępniania opartego na algorytmach, ponieważ nie mamy innego przykładu, do którego można by się odnieść, nie ma precedensu dla Facebooka i jego szerszy wpływ.

Pod pewnymi względami Facebook, przy swojej skali i wpływie, powinien być tak naprawdę użytecznością publiczną, która zmieniałaby motywacje firmy – jak zauważa Haugen:

Nikt na Facebooku nie jest wrogi, ale zachęty są nieodpowiednie, prawda? Podobnie jak Facebook zarabia więcej pieniędzy, gdy konsumujesz więcej treści. Ludzie lubią angażować się w rzeczy, które wywołują reakcję emocjonalną. A im więcej gniewu, na który są narażeni, tym więcej wchodzą w interakcje i tym więcej konsumują.

W gruncie rzeczy jest to główny problem – mamy teraz sytuację, w której jednym z kluczowych narzędzi dystrybucji i rozpowszechniania informacji nie jest rzetelne informowanie ludzi, ale wzbudzanie możliwie największego zaangażowania. A sposobem na to jest wzbudzenie reakcji emocjonalnej, przy czym nienawiść i gniew są jednymi z najpotężniejszych czynników motywujących ludzi do reagowania.

Według badań prawie jedna trzecia dorosłych Amerykanów regularnie uzyskuje dostęp do treści wiadomości na Facebooku – oznacza to, że co najmniej 86 milionów Amerykanów uzyskuje bezpośredni wgląd w najnowsze wydarzenia z platformy, która ma wyraźną motywację, aby pokazać im najbardziej wzbudzające niepokój, naładowane emocjonalnie podejście do każdego zagadnienia.

Wydawcy wiadomości również o tym wiedzą, podobnie jak politycy – w rzeczywistości, zgodnie z aktami Facebooka, różne grupy polityczne przeszły na bardziej stronnicze, dzielące podejście, aby uspokoić algorytm Facebooka.

Kiedy weźmiesz pod uwagę skalę zasięgu i wpływ platformy na takie wiadomości, jasne jest, że Facebook ma wpływ na to, jak się angażujemy.

Ale przy sprzecznych motywacjach i potrzebie maksymalizacji zaangażowania w obliczu rosnącej konkurencji, czy naprawdę możemy oczekiwać, że Facebook zmieni swoje podejście dla większego dobra?