6 najlepszych lekcji o życiu Bruce'a Springsteena

Opublikowany: 2007-10-05

„Dla tych, którzy mieli pojęcie, pojęcie głęboko w środku
Że nie jest grzechem cieszyć się, że żyjesz.
– Badlands

Kilka dni temu można było kupić Magic, nowy album Bruce'a Springsteena w lokalnym sklepie muzycznym.

Nie słuchałem Bruce'a tak często przez ostatnie kilka lat, ale byłem naprawdę zafascynowany jego muzyką.

Widziałem go nawet, kiedy grał w Göteborgu w 2003 roku. To było całkiem niesamowite.

Z perspektywy czasu myślę, że niektóre rzeczy, które przyciągnęły mnie do Springsteen, to te same, które zainteresowały mnie rozwojem osobistym. Podczas gdy wiele innych muzyki, których wtedy słuchałem, było trochę negatywne i jęczące, że Bruce promieniował pozytywną energią i myślami. Nie było to przygnębiające, ale też nie było optymistyczne w tandetny sposób.

W muzyce był niesamowity entuzjazm i często myśl o tym, że w życiu jest coś więcej niż tylko siedzenie i łapanie się w nudne i przygnębiające koleiny.

I siedząc tutaj, oglądając się za siebie i słuchając powtarzanego cudownego „Twój najgorszy wróg”, pomyślałem o kilku rzeczach, których nauczyłem się od Bruce'a Springsteena.

1. Ćwicz, ćwicz, ćwicz.

Kuszące jest wiara, że ​​talent to prawie wszystko. Ale oczywiście najczęściej widzimy ludzi odnoszących sukcesy w ich wielkich, ukoronowanych chwilach.

Nie wyczuwamy, ani rzadko nawet obrazu lub tekstu o tym, przez cały czas i energię, którą włożyli w tworzenie, ćwiczenie i udoskonalanie piosenki w jakiejś obskurnej piwnicy. Albo godziny i lata spędzone zgarbione nad klawiaturą lub kijem golfowym.

Teraz nie mówię, że talent nie gra roli. Ale kiedy myślę o tym, co przeczytałem w biografiach o Springsteen, przypomina mi się, że każdy, kto jest naprawdę dobry w niczym, nie dotarł tam bez mnóstwa pracy. Prawdopodobnie więcej pracy niż niektórzy ludzie, którzy nie zaszli tak daleko. Może więc nie zawsze talent decyduje o tym, kto odniesie prawdziwy sukces, a kto nie?

2. Daj z siebie wszystko.

Naprawdę fajnie jest zobaczyć, ile ktoś może dać. Widzieć, jak ktoś po prostu daje z siebie wszystko w kółko, widzieć, jak energiczni i kreatywni potrafią być przez tyle lat, jest naprawdę bardzo inspirujące. Widok Bruce'a Springsteena na scenie to dobre przypomnienie, że większość z nas prawdopodobnie ma o wiele więcej do zaoferowania, o wiele większy potencjał ukryty gdzieś wewnątrz.

…Nawet jeśli masz tylko kilku fanów.

Trochę łatwiej jest dać to, co masz, kiedy wszyscy cię dopingują. Ale możesz nie otrzymać od razu tak wspaniałej odpowiedzi, jakiej chciałbyś.

Pamiętam anegdotę z jednej z biografii o Bruce'u, kiedy on i E-Street Band wyruszają w trasę pod koniec lat siedemdziesiątych. W jednym mieście odkrywają, że na koncercie jest tylko około 9 osób i pies. Czy więc starają się wymknąć wcześnie?

Nie.

Myślę, że Bruce mówi coś o publiczności, która zapłaciła za bilety swoimi ciężko zarobionymi pieniędzmi, tak jak wszyscy inni. A potem Bruce i zespół grają przez 4 godziny. To nie tylko wspaniała i dająca postawa. Myślę też, że jest radość i potwierdzenie, które pochodzą z wnętrza, które sprawiły, że Bruce i zespół zajęli się zwykłym biznesem i dali świetny występ.

I myślę, że ten sposób myślenia jest jedną z rzeczy, które pchnęły ich w kierunku większego przełomu i większej publiczności.

Łatwo jest utknąć w reaktywnym nastroju, w którym potrzebujesz zewnętrznej walidacji, aby iść dalej.

Jednym ze sposobów, aby tego nie robić, jest zrobienie czegoś, co naprawdę lubisz. Wtedy twoja motywacja będzie pochodzić z wnętrza, a nie z reakcji innych. Jest to na przykład ważne, jeśli jesteś nowym blogerem. Wybór odpowiedniego tematu do blogowania może pomóc ci przez pierwsze kilka miesięcy i pomóc ci napisać naprawdę dobre rzeczy, nawet jeśli wydaje się, że twoje posty czyta tylko 9 osób i pies.

3. Bądź odważny.

W muzyce Bruce'a jest całe mnóstwo odważnych linii i emocji. I myślę, że jest coś do powiedzenia o śmiałości w jakiejkolwiek komunikacji między ludźmi. Kiedy trzymasz się normalnego tonu, możesz zwracać na siebie normalną lub czasami niewielką uwagę.

Ale kiedy się odważysz, zaczynasz coś większego. Przyciągasz słuchaczy nie tylko do swoich słów, ale wsysasz ich do swojego świata. Wzbudzasz w nich wszystkie te różne rodzaje emocji. Tworzysz silniejsze wrażenia i mocne połączenie. Bycie odważnym może oczywiście być przerażające, ale są też korzyści.

4. Baw się dobrze.

To jest coś, co czasami gubi się w miksie. Ale jedną z największych lekcji, jakich nauczyłem się od Bruce'a, jest relaks i dobra zabawa. Kiedy patrzysz na niego i E-Street Band na scenie, zdajesz sobie sprawę, jak dobrze się bawią podczas tworzenia i występów. I myślę, że to też jest ważna kwestia: razem tworzą własną zabawę z muzyki. Nie czekają, aż ktoś lub coś innego przyniesie zabawę i podekscytowanie. Produkują to od wewnątrz.

5. Emocje są zaraźliwe.

A ta zabawa, którą tworzą, nie kończy się w grupie. Emocje, energia jednej osoby wędrują na zewnątrz i dalej do następnej osoby. Więc entuzjazm jest zaraźliwy. Podobnie optymizm. A także złość, nuda i apatia.

Myślę, że jednym z największych kluczy do sukcesu Bruce'a jest to, że jest w stanie przekazać własne emocje przez głośniki (lub na scenie) i sprawić, żebyś też dużo czuł. Jak powiedziałem powyżej w punkcie 4, kiedy odważnie podchodzisz do swoich emocji, tworzysz silną więź z innymi ludźmi. Zatem odważne podejście w pozytywny emocjonalny sposób jest dobrą wskazówką, aby stworzyć prawdziwy związek i być może rozpocząć dobry związek.

6. To ty się powstrzymujesz.

Kiedy w kółko słucham „Twojego najgorszego wroga”, przypomina mi się jedna z najważniejszych rzeczy, których nauczyłem się w ciągu ostatniego roku. W większości przypadków to nie ktoś cię powstrzymuje. To ty.

Jeśli wyjdziesz poza powierzchnię problemu, często odkryjesz, że to, co wydawało się problemem zewnętrznym, w rzeczywistości ma rozwiązanie w tobie, w twoich myślach i zachowaniu. I nie mówienie tego w motywacyjny sposób. Często odkrywam, że jest to dokładne.