Orzekając w sprawie zakazu Trumpa, Rada Nadzorcza Facebooka ma możliwość zmiany podejścia platformy

Opublikowany: 2022-04-08

Niezależny projekt Oversight Board Facebooka jest obecnie największym i najbardziej obiecującym eksperymentem w ulepszaniu moderowania mediów społecznościowych, z niezależnym zespołem ekspertów z różnych dziedzin upoważnionych do unieważniania decyzji platformy dotyczących zarówno usuwania treści, jak i skarg, przy czym Facebook rozszerza swój zakres do uwzględnij te ostatnie tylko w tym tygodniu.

Daje to użytkownikom inną możliwość podjęcia działań, poza własnymi arbitrami Facebooka, którzy czasami okazywali się niespójni, nieelastyczni, a nawet nie odpowiadali na podobne obawy i prośby.

Naprawdę, to jest potrzebne. Wśród zamieszania wokół tego, jak radzić sobie z takimi problemami, jak QAnon, dezinformacja o COVID-19, komentarze prowokujące przemoc i nie tylko, Facebook, podobnie jak inne platformy społecznościowe, ma trudności ze znalezieniem właściwej równowagi, często ignorując ekspertów, aby realizować swoje szersze ideały wolności słowa i wolności wypowiedzi wśród jej użytkowników.

W idealnej sytuacji Facebook wolałby przyjąć całkowicie wolne podejście – „budujemy platformę, ludzie wchodzą w interakcje tak, jak chcą”. Ale kiedy prowadzisz największą pojedynczą kolekcję połączonych ludzi w historii, wiążą się z tym pewne obowiązki. Facebook wyraźnie to przyznaje w bardziej ekstremalnych przypadkach działalności przestępczej, ale najwyraźniej stara się pojąć, że jego różne narzędzia mogą wyrządzić szkody w świecie rzeczywistym na wiele innych sposobów.

Ale teraz, w następstwie zamieszek na Kapitolu, ta perspektywa wydaje się, przynajmniej trochę się zmienić. I w tym kontekście projekt Oversight Board Facebooka jest teraz bardziej znaczący niż kiedykolwiek.

Wkrótce zarząd stanie przed pierwszym poważnym testem, decydując, czy pozwolić byłemu prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi powrócić na platformę, albo obalając, albo podtrzymując zakaz Facebooka.

Facebook początkowo zakazał Trumpa w styczniu, dzień po zamieszkach na Kapitolu, powołując się na ciągłe wykorzystywanie przez Trumpa mediów społecznościowych do prowokowania sprzeciwu, który doprowadził do incydentu. Facebook od tego czasu podtrzymuje tę zasadę, usuwając nawet klipy przedstawiające Trumpa opublikowane przez przyjaciół i krewnych, aby trzymać go z dala od swoich aplikacji.

Akcja przeciwko byłemu prezydentowi spotkała się z poparciem i krytyką w równym stopniu, a wielu z nich wyraża poważne obawy co do zdolności Facebooka do uciszenia kogokolwiek wybierze.

Ale ostatecznie ta ważna decyzja zostanie sprowadzona do nowego niezależnego zarządu, który właśnie pracuje nad tą sprawą i wkrótce opublikuje swoje ustalenia.

Zarząd opublikował dziś aktualizację tej sprawy, zauważając, że:

„Rada ogłosi swoją decyzję w sprawie dotyczącej bezterminowego zawieszenia konta byłego prezydenta USA Trumpa na Facebooku i Instagramie w nadchodzących tygodniach. Przedłużyliśmy termin składania publicznych komentarzy w tej sprawie, otrzymując ponad 9 000 odpowiedzi. Zobowiązanie Zarządu do dokładnego przeanalizowania wszystkich komentarzy wydłużył termin rozpatrywania sprawy, zgodnie z regulaminem Zarządu. Więcej informacji przekażemy wkrótce.”

Sama liczba odpowiedzi publicznych podkreśla znaczenie tej sprawy, a wielu wierzy, że Rada faktycznie przywróci Trumpa, cofając pierwotną decyzję The Social Network.

To może mieć znaczące implikacje w przyszłości – jak zauważył w tym tygodniu dziennikarz techniczny Casey Newton:

„Jeśli Trump wróci na Facebooka, łatwo sobie wyobrazić, jak ląduje z powrotem w kolejce Oversight Board. Oświadczenia podobne do Twittera, które wydaje z Mar-a-Lago w dzisiejszych czasach, są pełne kłamstw o ​​tym, jak „wygrał” wybory w „osuwisko", które, jeśli zostanie umieszczone na Facebooku, może spotęgować potencjalne szkody w świecie rzeczywistym. Istnieje szansa, że ​​Rada Nadzorcza może zostać poproszona o rozważenie każdej rzeczy, którą Trump opublikował na Facebooku, jeśli wróci".

Oczywiście zadaniem Rady Nadzorczej nie jest określanie przyszłych konsekwencji, musi ona orzekać w każdym przypadku na podstawie własnych zasług. I w tym istnieje duża szansa, że ​​Zarząd zagłosuje na korzyść Trumpa, dając byłemu prezydentowi bezpośrednią linię do jego milionów zwolenników, prawdopodobnie wywołując nową rundę sprzeciwu politycznego i podziałów, gdy przechodzi on do następnego etapu, niezależnie od tego, czy to może być.

Trump podobno bardzo chciał wrócić do mediów społecznościowych i odzyskać niefiltrowany link do swoich fanów. Zespół Trumpa badał warianty swojej własnej platformy społecznościowej, która chciałaby przyjąć bardziej otwarte podejście do wolności słowa, ale nawet jeśli Trump i spółka mogliby wymyślić realną alternatywną platformę, nigdy nie zapewniłaby Trumpowi takiego zasięgu może przejrzeć Facebooka i Twittera, co jest prawdopodobnie tym, co początkowo sprawiło, że doszedł do władzy.

Są w tym poważne obawy, ale do kompetencji Rady Nadzorczej należy ustalenie faktów w sprawie początkowego zakazu Trumpa i osądzenie działań Facebooka.

Czy Trump zasłużył na zakaz? Trudno polemizować z faktem, że Trump podburzał swoich zwolenników do protestu przeciwko wynikowi wyborów, co ostatecznie doprowadziło do zamieszek na Kapitolu, ale biorąc pod uwagę niekonsekwencję Facebooka w pilnowaniu roszczeń Trumpa, pojawia się również pytanie, czy jego zasady były wystarczająco jasne do Trumpa i jego zespołu oraz gdzie istniała granica tego, co Trump mógł, a czego nie mógł powiedzieć.

A Trump nie poprosił bezpośrednio swoich zwolenników o szturmowanie Kapitolu jako takiego. Ale czy sprowokował ich wystarczająco, by uzasadnić zakaz? Czy światowi przywódcy powinni być zwolnieni z takich zasad, biorąc pod uwagę, że są wybierani przez ludzi, a ludzie mają wtedy prawo usłyszeć, co mają do powiedzenia?

Rozważając szersze implikacje, jasne jest, że ta sprawa dotyczy znacznie więcej niż tylko delegalizacji Donalda Trumpa – ostateczne ustalenia mogą mieć poważne implikacje dla polityki Facebooka w zakresie tego samego posuwania się naprzód, ustanawiając jaśniejsze zasady, w jaki sposób ludzie mogą korzystać z platformy, a konkretnie, w jaki sposób wybrani urzędnicy są w stanie komunikować się za pośrednictwem mediów społecznościowych.

W tym sensie fascynujące będzie przeczytanie pełnego podsumowania tej sprawy i zapoznanie się z odpowiedzią Facebooka.

Może to być główny punkt zwrotny dla takiej polityki, co może prowadzić do wdrożenia bardziej szczegółowych przepisów dotyczących tego samego postępu. Właśnie tego naprawdę potrzebujemy. Chociaż wielu zgodzi się z zakazem Trumpa, teraz wymagany jest konkretny i szczegółowy przegląd tego, na co platformy społecznościowe pozwolą, a na co nie pozwolą, wyjaśniając podejście od tego momentu.

Doprowadzi to do mniejszej liczby bólów głowy, mniejszego zamieszania, a najlepiej, do zmniejszenia postępujących podziałów społecznych.

Kluczowym elementem jest przyznanie się do szkód, jakie mogą wyrządzić posty i tweety, oraz ich wzmocnienie w każdej aplikacji. Facebook pod wieloma względami nadal odmawia tego zaakceptowania, ale to orzeczenie może całkowicie wyjaśnić znaczenie tego.