Przejęcie władzy w celu budowania linków — SEO bez skrupułów

Opublikowany: 2021-10-08

Jako SEO przekopywałem się przez okopy budowania linków. Znam i doceniam zmagania SEO z zabezpieczeniem linków. Ale ostatnio padłem ofiarą taktyki, w którą nadal nie mogę uwierzyć.

W zeszłym miesiącu natknąłem się na oszałamiającą taktykę, którą inny mniej skrupulatny SEO przyjął do tworzenia wysokiej jakości linków dla stron, które mogły na nie nie zapracować: przejmowanie autorytetów.

Jako SEO przekopywałem się przez okopy budowania linków. Znam i doceniam zmagania SEO z zabezpieczeniem linków. Ale ostatnio padłem ofiarą taktyki, w którą nadal nie mogę uwierzyć.

Mam na myśli to, że przeprowadziłem burzę mózgów i wdrożyłem kampanie, w których spieszyliśmy się, aby pobrać od ośmiu do dziesięciu linków dla klientów, których strony internetowe nie oferowały treści, które można połączyć. Wiem, że tego typu kampanie wymagają kreatywności, aby uzasadnić, dlaczego inna witryna miałaby chcieć umieścić link do naszej witryny. W zależności od wpływu marki może to być zadanie prawie niemożliwe.

Ale jest granica między kreatywnością a złośliwością.

W zeszłym miesiącu natknąłem się na oszałamiającą taktykę, którą zastosował inny mniej skrupulatny SEO, aby tworzyć wysokiej jakości linki do witryn, które mogły na nie nie zapracować: przejmowanie władzy . Przejęcie uprawnień ma miejsce, gdy twórca linków przywłaszcza sobie imię i nazwisko pisarza, poświadczenia, zdjęcia i kontakty, aby pisać artykuły lub sugerować zasoby w celu skrócenia czasu potrzebnego na tworzenie linków.

Authority Hijacking card

Przejęcie władzy w akcji

Ostatnio profil autora, na którym budowałem przez ostatnie dwa lata, stał się celem porywacza autorytetów.

Bezimienny SEO bez twarzy stworzył własną wersję mojego e-maila, korzystając z usługi poczty e-mail Mail.com. Podstępna osoba zapłaciła za redaktorów, z którymi już się skontaktowałem, nie zdając sobie sprawy, że mój adres e-mail zmienił się z @gmail na @mail. Po skonfigurowaniu nowego e-maila skontaktowali się z redaktorem, z którym współpracowałem w przeszłości, i skutecznie przekonali ją do opublikowania artykułu, który zawierał linki do dwóch ich klientów.


Nie uciekaj się do przejmowania władzy! Naucz się tworzyć własne linki z naszym bezpłatnym ebookiem:

bezpłatny-e-book-link-building


Wiele upadków związanych z przejmowaniem linków

Ta taktyka, choć szybka, nie nadaje się dobrze do linków, które przykleją się na dłuższą metę . Porywacz autorytetów odniósł bardzo krótkie zwycięstwo. Niecałe dziesięć godzin po opublikowaniu artykułu:

  • Odkryłem ten artykuł, gdy szukałem mojego nazwiska w Google SERPS.
  • Witryna przypisała mi ten artykuł za pomocą mojego uchwytu na Twitterze.
  • Wysłałem e-mail do redaktora strony, aby usunąć ten kawałek.
  • Redaktor usunął fragment i wyłączył dostęp fałszywej osoby do WordPressa.
  • Na fałszywy e-mail wysłałem entuzjastycznie rozgniewaną wiadomość. (Czekałem od miesięcy na wysłanie gniewnego e-maila.)

Ale poczekaj, możesz pomyśleć, jeden niekompetentny porywacz autorytetów nie oznacza, że ​​taktyka nie może być produktywna. Porażkę można po prostu przypisać celowaniu w niewłaściwą stronę i niewłaściwą osobę. Zanim zagłębisz się w mroczną ścieżkę przejmowania władzy, oto trzy bardzo dobre powody, by trzymać się z daleka.

Powód pierwszy: kradzież tożsamości jest moralnie naganna

Zaczniemy od argumentu, że wszyscy dobroczyńcy – którzy nie byli znużeni przekopywaniem się przez okopy sieci – mogliby pomyśleć: kradzież czyjejś tożsamości jest naganna z etycznego i moralnego punktu widzenia . U podstaw podszywania się w Internecie leży fakt, że podszywający się świadomie kopiuje czyjąś markę i wizerunek.

Po prostu pożyczamy, SEO, który chce iść na skróty, może zracjonalizować.

Ale to nieprawda. Pożyczanie nie prowadzi do naruszenia poczucia taktyki celu. Ten rodzaj pożyczania polega na popieraniu klientów przez SEO i pisaniu artykułów na tematy, które mogą być sprzeczne z osobistą marką danej osoby. A jeśli spieprzysz, docierając do witryny, możesz otrzymać gniewny e-mail, ale osoba, której tożsamość ukradłaś, poniesie długoterminowe konsekwencje.

Może nie wszyscy znamy się osobiście, ale SEO powinni być gotowi ponieść konsekwencje własnych działań.

Powód drugi: daje SEO złe imię

Wyjdźmy poza etykę. Porywacze autorytetów mogą bardzo łatwo zniszczyć delikatny ekosystem internetowy . Branża SEO wciąż walczy z przezwyciężeniem mrocznego wieku budowania linków. Wszyscy znamy tę historię lub ją przeżyliśmy – kilka przedsiębiorczych osób zbudowało swoje imperia na spamerskich linkach, nienaturalnym tekście zakotwiczenia i zakręconych artykułach.

Czasy się zmieniły. Branża się zmieniła. Wielu twórców linków stworzyło ścisłe kody, aby zapewnić spełnienie standardów trafności i jakości. Pomimo tych zmian SEO są nadal traktowani jak oszuści, którzy chcą spamować i manipulować siecią.

Minią lata, może dziesięciolecia, zanim zachwiejemy to piętno. Jeśli przejęcia władzy będą się powtarzać, właściciele witryn staną się jeszcze bardziej podejrzliwi. W najlepszym przypadku reputacja SEO i budowniczych linków zostanie jeszcze bardziej uszkodzona. W najgorszym przypadku właściciele witryn i aktywni użytkownicy sieci będą łączyć SEO i budowanie linków z nielegalnymi działaniami. Obie okoliczności nie są idealne.

Powód trzeci: kradzież tożsamości online jest nielegalna

Omówmy ostatni powód, dla którego SEO powinni unikać przejmowania władzy : kradzież czyjejś tożsamości online jest nielegalna w niektórych regionach Stanów Zjednoczonych . W większości stanów prawo dotyczące kradzieży tożsamości nie nadąża za szalejącą kradzieżą tożsamości, która ma miejsce w Internecie. Obecnie jedynym sposobem, w jaki osoby pozbawione skrupułów mogą zostać pozwane za kradzież tożsamości online, jest popełnienie przestępstwa.

Trzy stany (Teksas, Nowy Jork i Kalifornia) uznały ostatnio kradzież tożsamości online za przestępstwo. W Nowym Jorku i Kalifornii przejęcie władzy przyniesie ci wykroczenie i nawet rok więzienia. Pechowi dranie, którzy próbują tej taktyki w Teksasie, mogą stawić czoła przestępstwu trzeciego stopnia i do dziesięciu lat więzienia.

Powoli reszta związku pójdzie w ich ślady. W ciągu pięciu do dziesięciu lat nie zdziwiłbym się, gdyby każdy w Stanach Zjednoczonych, który angażuje się w tę taktykę, mógł stanąć w obliczu potencjalnego oskarżenia kryminalnego. Zrobiłbym prawie wszystko dla linków (ale nie zrobię więzienia).

SEO ma przed sobą bardzo długą karierę wypełnioną trudnymi klientami i słabo rozwiniętymi stronami internetowymi. W naszych najciemniejszych godzinach znalezienie łatwiejszych metod pozyskiwania linków może być łatwe. Z tej ciemności narodziło się porwanie władzy. Jako branża powinniśmy przykleić tę taktykę etykietą czarnego kapelusza i unikać wszystkich, którzy ją praktykują. Nasza branża byłaby lepiej obsługiwana, gdybyśmy zarabiali na linki na własnej skórze.