Ekonomia dzielenia się ucierpiała
Opublikowany: 2016-07-07
Niektóre z największych sukcesów w dziedzinie technologii w ostatnich latach były częścią ekonomii współdzielenia. Wśród tych firm o najwyższym profilu są dwa jednorożce, Uber i airbnb. Oba zrewitalizowały branże, które od dawna znajdowały się w stagnacji pod wpływem nadmiernej regulacji i niewiarygodnie wysokich barier wejścia.
Historie są znajome.
Dla Ubera oznaczało to przejęcie światowych branż taksówkarskich. Zamiast uruchamiać konkurencyjny serwis samochodowy, inwestować w setki, a nawet tysiące pojazdów wymaganych do obsługi jednego dużego miasta i zatrudniać kierowców do ich pilotowania, Uber opracował aplikację, która pozwalała zwykłym ludziom sprzedawać wolne moce w ich prywatnych pojazdach zamiast. Chociaż początkowo była to wyłącznie usługa udostępniania, szybko zyskała na popularności do tego stopnia, że ludzie kupowali samochody i wykonywali pracę na pełny etat, jeśli nadal pracowali dla siebie.
W przypadku airbnb pomysł był równie prosty: pozwolić ludziom zarobić dodatkowe pieniądze, wynajmując nie samochód, ale wolną przestrzeń życiową. Dodatkową sypialnię można wynająć w stylu pokoju hotelowego i generować dochód dla osoby lub rodziny z odwiedzania turystów lub osób podróżujących służbowo. Aplikacja Airbnb ułatwiła wymianę i szybko stało się popularne nie tylko wynajmowanie wolnej sypialni czy kanapy, ale całego mieszkania lub domu – nawet na cały etat. Kupno mieszkania tylko po to, żeby je wynająć na noc na airbnb, nie było niczym wyjątkowym, aw niektórych miastach airbnb umożliwiło doświadczonym inwestorom w nieruchomości stworzenie własnej kariery jako mini-hotelarze.
Ale nie wszyscy byli szczęśliwi.
Odmowa branżowa
Niezależnie od tego, czy były to protesty w Paryżu, czy ataki w Sydney, zarówno Uber, jak i airbnb spotkały się ze znacznym sprzeciwem ze strony grup interesu w branżach, które bezpośrednio kwestionowały.
Konkretnie taksówkarze i branża samochodów z pomiarem, ogólnie rzecz biorąc, uderzają w Ubera i to, co postrzegają jako osłabienie ich stabilnej przewagi w branży. Mówiąc uczciwie, model Ubera podkopał istniejącą strukturę, ale konsumenci „głosowali za pomocą portfeli”, że tak powiem, a Uber zyskał przyczółki w setkach miast na całym świecie. Jednak dla kierowców i innych osób z branży taksówkarskiej Uber stanowił zagrożenie dla źródeł utrzymania, które były stabilne od dziesięcioleci.
Również branża hotelarska uderzyła w airbnb. Dla gospodarzy airbnb nie istniały zasady i przepisy, które powodowały, że prowadzenie hotelu lub działalności związanej z zakwaterowaniem było kosztowne i zapewniały znaczną ochronę w zakresie barier wejścia dla nowych graczy. Wolny pokój, wynajem na wakacje czy pojedyncze mieszkanie w dużym mieście są o wiele łatwiejsze w zarządzaniu niż dziesiątki lub setki pokoi hotelowych. Co więcej, przy dochodach dzielonych między airbnb i gospodarzy, miasta straciły cenne podatki turystyczne, które generalnie pozostały nieopłacone.
W świetle wyzwania, jakie gospodarka współdzielenia stanowiła dla branży taksówkarskiej i hotelarskiej, odparcie ze strony istniejących sił nie było zaskakujące.
A w ostatnich tygodniach ten sprzeciw znalazł sojuszników także w innym sektorze: rządzie.
Rządy sprzeciwiają się gospodarce dzielenia się
Przegląd prasy w ostatnich tygodniach sugeruje podjęcie nowych i skoordynowanych wysiłków ze strony władz lokalnych i krajowych na całym świecie, aby sprzeciwić się gospodarce współdzielenia, Uberowi i airbnb oraz wspierać interesariuszy status quo.

W Nowym Jorku pojawiło się nowe prawo mające na celu wypatroszenie airbnb w Nowym Jorku:
Ustawodawca stanowy zadał Airbnb cios w piątek, uchwalając ustawę nakładającą wysokie grzywny, które zaczynają się od 1000 dolarów za wynajem mieszkania na mniej niż 30 dni – co jest nielegalne i stanowi dużą część działalności witryny współdzielenia mieszkań.
W Austin na mocy ogólnomiejskiego rozporządzenia Uber i konkurencyjna usługa wspólnych przejazdów Lyft opuściły miasto:
Austin w Teksasie stało się pustkowiem do wspólnego przejazdu. Miesiąc temu Uber i Lyft opuścili miasto, porzucając 10 000 kierowców – i pozostawiając mieszkańców miasta w chaosie komunikacyjnym.
„Nikt tak naprawdę nie sądził, że to się rzeczywiście wydarzy” – powiedziała kierowca Sarah Cooper, która rozmawiała z Vocativ w burzliwe popołudnie w Teksasie. „W Austin jest zbyt wiele do stracenia, wszyscy mówili”. Cooper zapewniał około 150 przejazdów tygodniowo między Lyft i Uberem, zanim odjechali.
Mówiąc szerzej, koalicja setek burmistrzów połączyła siły, aby rozprawić się z gospodarką współdzielenia. Na ich widokach? Popularne cele, takie jak Uber i airbnb:
Burmistrzowie od Nowego Jorku po Paryż i Seul uważają, że znaleźli sposób na radzenie sobie z tak zwanymi aplikacjami „gospodarki współdzielenia” — współpracując ze sobą. Dziesięć rynków wspólnie przygotowuje ujednolicony zbiór przepisów, aby wykorzystać ich łączny rozmiar do promowania jaśniejszych podstawowych zasad.
Firmy te były przyzwyczajone do kontaktów z organami regulacyjnymi, ale robiły to głównie na zasadzie miasta po mieście. To się wkrótce zmieni: przedstawiciele miast, które obejmują również Ateny, Barcelonę i Toronto, rozpoczęli pierwszą wspólną próbę stworzenia wspólnych ram. Chociaż nie ma jeszcze białej księgi ani polityki, wielu przedstawicieli miast spotkało się po raz pierwszy w zeszłym miesiącu w Amsterdamie, aby omówić. Paryż apeluje o pierwszą publikację do października.
„Dzięki temu, że 20 lub 30 największych rynków miejskich na świecie działają na zupełnie innych zasadach, nikomu nic nie da”, powiedział Wiley Norvell, rzecznik zastępcy burmistrza Nowego Jorku Billa de Blasio ds. mieszkalnictwa i rozwoju gospodarczego. „Chcemy, aby konsumenci i turyści zachowali pewną spójność, miasto po mieście”, powiedział, „by wykorzystać wielkość rynków, które razem są ogromne, aby głos miast rzeczywiście miał wpływ”.
To zła wiadomość dla gospodarki współdzielenia i preferencji na bardziej wolnych rynkach, które konsumenci w przeważającej mierze preferują. Wydaje się, że rządy zdecydowały się pójść z diabłami, które znają, a nie z nowymi dzieciakami z bloku ekonomicznego.
Wniosek
Giganci ekonomii współdzielenia oczekiwali sprzeciwu ze strony zakorzenionych przedstawicieli przemysłu, którzy chcieli utrzymać status quo. Rzeczywiście, była to zwykle część kampanii marketingowej, ponieważ Uber w swoich kampaniach reklamowych wskazywał na nadmierne regulacje i słabą obsługę, a airbnb na wysokie ceny i brak tradycyjnych pokoi. Jednak wejście rządów do walki po stronie żywotnych interesów i w sposób globalnie skoordynowany stanowi nową przeszkodę dla Ubera, airbnb i całej gospodarki współdzielenia.
