Podatek Google i problem wyobraźni mediów
Opublikowany: 2016-06-23
Przeczytaj artykuł w Wikipedii o prasie drukarskiej, a zobaczysz, że jest on opisany w świetnych terminach, w których:
…wynalezienie i rozpowszechnienie prasy drukarskiej było jednym z najbardziej wpływowych wydarzeń drugiego tysiąclecia, które zrewolucjonizowało sposób, w jaki ludzie pojmują i opisują świat, w którym żyją, i zapoczątkowały epokę nowoczesności.
Najpierw drukowano książki, ale później pojawiały się gazety, czasopisma i magazyny. Nagłówki, dokumenty metrykalne, tabloidy o masowych nakładach i liczni w milionach codzienni czytelnicy.
Przez setki lat sposób, w jaki wiadomości były konsumowane, był drukowany. Niezależnie od tego, czy ten drukowany materiał był gazetą dostarczaną do domu, magazynem w gabinecie lekarskim, czy też bezpłatną gazetą podczas codziennych dojazdów, czytano wiadomości.
Jednak w XX wieku dominacja mediów drukowanych napotkała wyzwania. Najpierw było radio, stosunkowo tanie medium do przekazywania wiadomości, a zwłaszcza wiadomości z ostatniej chwili. Potem przyszła telewizja, w której wiadomości były na żywo i (ostatecznie) w żywych kolorach. Chociaż krótkie fragmenty wiadomości telewizyjnych każdego wieczoru były atrakcyjne dla konsumentów, nadal nie można było przezwyciężyć bezwładności, jaką gazety miały z powodu ich długiego trzymania się opinii publicznej.
A potem przyszedł internet.
(Nie) Adaptacja do nowego medium
Rozwój internetu i rosnąca łączność konsumentów na całym świecie była nowym wyzwaniem dla gazet i tradycyjnych wydawców wiadomości.
Podobnie jak radio, internet jest stosunkowo tani. Rzeczywiście, dzisiaj osoba fizyczna może zostać wydawcą w Internecie z własną witryną, domeną i treścią za 10 USD – a nawet mniej, jeśli nie jest zbyt wybredna, jeśli chodzi o wygląd swojej witryny lub jej hostowanie.
Podobnie jak telewizja, Internet jest stworzony do konsumowania wszystkimi zmysłami. Oferuje wideo, audio, tekst i obrazy. Nie brudzi palców atramentem i nie zajmuje miejsca poza powierzchnią ekranu w kieszeni lub na laptopie.
Ale w przeciwieństwie do radia i telewizji, gdzie wiadomości były konsumowane biernie wraz z reklamami, które wspierały ich produkcję, internet był zupełnie inny. Konsumenci nie tylko woleli unikać reklam online, ale także aktywnie poszukiwali sposobów blokowania reklam, na których opierały się witryny w celu generowania przychodów.
Dla tradycyjnych wydawców było to duże wyzwanie dla ich modelu biznesowego. Kiedy ktoś kupuje gazetę, kupuje wiadomości, dział sportowy, przewodnik telewizyjny i wszystkie reklamy rozrzucone po każdej stronie. Dostali treści i wiadomości, których chcieli, a także wszystkie reklamy.
Ale z drugiej strony, gdy użytkownicy weszli na stronę internetową z włączonym blokerem reklam, otrzymywali treść, ale nie reklamę, która umożliwiła jej wyprodukowanie. Dzięki technologii pozwalającej reklamodawcom śledzić każdorazowe wyświetlenie reklamy i kliknięcie jej przez czytelnika, spadek wyświetlanych reklam oznaczał dla wydawców kolejny spadek przychodów.
Adaptacja do tego nowego środka przekazu i wyzwanie, jakie stanowiło dla tradycyjnego biznesu informacyjnego i wydawniczego, okazały się zbyt trudne – a wydawcy szukali sposobu na generowanie przychodów w świecie, w którym królował internet i królowa blokerów reklam.
Opcje dla mediów tradycyjnych
Tradycyjni wydawcy szukający przychodów w Internecie próbowali wielu metod, aby znaleźć pieniądze tam, gdzie wcześniej stracili.
Subskrypcje
Niektórzy próbowali dostosować swoje modele subskrypcji do nowych odbiorców. W końcu w przeszłości zawsze stanowiło to dla gazet, magazynów i czasopism sposób na utrzymanie się jako subskrybenci płacący co miesiąc za dostęp do każdego egzemplarza gazety – w tym reklam. Co więcej, wydawca mógł również stworzyć nowy strumień dochodów, ponieważ dane subskrybentów i ich adresy domowe były sprzedawane innym zainteresowanym bezpośrednim marketingiem takich osób.
Czasami subskrypcje oferowały dostęp zarówno do drukowanych, jak i cyfrowych kopii publikacji, czasami tylko do cyfrowych numerów publikacji, a czasami do strony internetowej, która zawierała historie z publikacji i inne treści.

Problem polegał jednak na tym, że konsumenci nie byli zainteresowani płaceniem za wydania drukowane, których nie przeczytali, za reklamy, których nie chcieli, oraz za raporty i treści, które mogli znaleźć za darmo gdzie indziej.
Mikropłatności
Ponieważ czytelnicy nie chcą płacić pełnej ceny za całą gazetę, czasopismo lub magazyn, a łączne subskrypcje drukowane/cyfrowe okazują się mniej popularne, wydawcy rozważali pojęcie mikropłatności. Zamiast obciążać czytelnika wysokimi opłatami za dużą ilość treści, mogliby zapłacić bardzo niewielką kwotę – być może tylko kilka centów – za treści, które naprawdę chcieli przeczytać.
Pomysł był sprytny, ale zawsze będzie ciężko pracować. Zrealizowanie, przetworzenie i otrzymanie płatności online wiąże się z niemałymi kosztami, a gdy płatność wynosi tylko kilka centów, to w dużym stopniu przekłada się to na zyski. Zwiększ wielkość mikropłatności, a stanie się ona nieatrakcyjna dla użytkowników, którzy raz po raz udowodnili, że są zadowoleni z otrzymywania wiadomości za darmo gdzie indziej. W końcu jest bardzo niewiele w sposobie zmiany kosztów dla czytelników online.
Dlatego wydawcy musieli znaleźć inny sposób na finansowanie swojej branży w erze blokowania reklam.
Podatek Google
Dlaczego obrabujesz bank? Cóż, tam są pieniądze.
Dlaczego Google ma płacić za produkcję wiadomości? Bo to właśnie zarabia pieniądze w Internecie.
W Europie, szczególnie w Niemczech i Hiszpanii, ale nie tylko w tych krajach, podjęto kroki, aby firmy, które odkryły branżę wiadomości internetowych, wypłacały część dywidendy tym, które tego nie zrobiły. Na przykład bezpłatny agregator i portal informacyjny Google News musiał zapłacić za przywilej umieszczania linków do hiszpańskich witryn z wiadomościami i dołączania krótkich „fragmentów” artykułów w tych witrynach, aby czytelnicy mogli je przeczytać, aby wiedzieć, który artykuł jest najlepszy. Kliknij. W Niemczech podobne prawo wymagałoby od agregatorów, takich jak Google, uzyskania licencji na indeksowanie publikacji niemieckich, opłaty licencyjnej, która teoretycznie mogłaby sięgać milionów.
Jednak reakcja Google była twarda: wycofała z rynku swój produkt Google News Spain i zdecydowała się w ogóle nie indeksować hiszpańskich witryn z wiadomościami. W Niemczech odmówił uiszczania opłat licencyjnych i zdecydował się nie indeksować wydawców, którzy nie udostępniali swoich licencji za darmo.
W rezultacie hiszpańskie publikacje odnotowały ogromne straty w ruchu, powiązanej reklamie i czytelnictwie, a niemieccy wydawcy zgodzili się na Google, gdy ich ruch się załamał, oferując bezpłatną licencję.
Zwycięzcy? Konsumenci i Google. Przegrani? Wydawcy, którzy musieliby znaleźć inne miejsce, aby wesprzeć swoje dziennikarstwo.
(I co jest warte, pomimo niepowodzeń w Hiszpanii i Niemczech, Unia Europejska naciska na stosowanie podobnych przepisów w całej Europie, pomimo znacznego sprzeciwu opinii publicznej, firm internetowych i technologicznych, a także agregatorów wiadomości).
Media nie mają problemu z przychodami
Prawdziwym problemem, z jakim borykają się tradycyjni wydawcy i nowe media w internecie, nie jest problem przychodów.
To problem z wyobraźnią.
Rozwiązania, których szukali tradycyjni wydawcy, aby zastąpić dochody, które przeniosły się online, są zasadniczo odzwierciedleniem tego, jak zarabiali wcześniej.
Subskrypcja druku? Teraz jest to subskrypcja cyfrowa.
A ta mikropłatność? To nic innego jak tymczasowa subskrypcja cyfrowa.
Opodatkowanie Google? Całkowicie nieefektywna i, szczerze mówiąc, wydawcy potrzebują Google bardziej niż Google, aby dostarczać swoje wiadomości czytelnikom.
Sektor mediów drukowanych i tradycyjnych wydawnictw musi wyobrazić sobie strumień przychodów i model biznesowy, który nie jest skoncentrowany na dostarczaniu tradycyjnej reklamy czytelnikom, którzy jej nie chcą. Chociaż subskrypcje mogą być atrakcyjne dla niektórych starszych segmentów demograficznych, rozwijająca się gospodarka „na żądanie” oraz „płatność zgodnie z rzeczywistym użyciem” i „płatność tylko za to, czego potrzebujesz” będą oznaczać, że jest mało prawdopodobne, aby zapewniły długoterminowe przychody .
Pełne przemyślenie działalności dziennikarskiej jest wymagane, a nie tylko nowy sposób sprzedaży starego produktu.
