Przyszłość społecznej obsługi klienta - rozmowa z Danem Gingissem

Opublikowany: 2021-03-01

Dan Gingiss jest liderem w świecie mediów społecznościowych i doświadczeń klientów.

Jak stwierdza w swojej biografii, Dan uważa, że ​​„niezwykłe wrażenia klientów mogą być najlepszym marketingiem”. Dan jest wieloletnim współpracownikiem i przyjacielem Social Media Today, autorem książki Winning at Social Customer Care: How Top Brands Create Engaging Experiences on Social Media , konsultantem i międzynarodowym głównym mówcą.

Jego 20-letnia kariera w obsłudze klienta uczyniła go ekspertem w tej dziedzinie i kierował zespołami ds. Mediów społecznościowych i obsługi klienta w Discover, Humana i McDonald's.

Usiedliśmy z Danem i rozmawialiśmy z nim o jego podróży w branży oraz jego przewidywaniach dotyczących przyszłości marketingu w mediach społecznościowych i doświadczeń klientów.

Social Media Today: Jak (i ​​kiedy) zacząłeś pracować w mediach społecznościowych / marketingu cyfrowym?

Dan Gingiss : Zacząłem w 2014 roku i byłem szefem działu Digital Customer Experience w Discover. To była rola, która faktycznie była w obszarze marketingu, ale moim zadaniem było odpowiadanie za całą stronę internetową, która wymagała ponad 50 milionów logowań miesięcznie, jest to oczywiście główny sposób, w jaki ludzie angażują się w swoje karty kredytowe. Byłem również odpowiedzialny za mój pierwszy zespół ds. Mediów społecznościowych i zabawne jest to, że kiedy dostałem tę rolę, która była moją piątą rolą w Discover, pierwszą rzeczą, jaką zrobiłem, było to, że skończyłem i założyłem konto na Twitterze. Pomyślałem: „cóż, jeśli mam prowadzić tych ludzi z mediów społecznościowych, lepiej zrozumiem, o co w tym wszystkim chodzi”. Wierz lub nie, ale w tamtym momencie (był to kwiecień 2013 r.) Nie miałem konta na Twitterze.

Jeden z moich ówczesnych mentorów powiedział mi, że najlepszym sposobem na naukę Twittera jest po prostu robienie tego i po prostu nie czaj się, zacznij tweetować, zobacz, co się stanie. I to właśnie zrobiłem, zacząłem tweetować, a reszta to historia. Jednak ta rola ostatecznie doprowadziła do objęcia stanowiska szefa marketingu cyfrowego w firmie Humana. Nadzorowałem media społecznościowe, e-mail, marketing mobilny, a także SEO. Potem byłem szefem Global Social Media w McDonald's przez nieco mniej niż rok, a to oczywiście była zupełnie inna kula wosku, ponieważ jest to firma, która każdego dnia widzi dosłownie miliony tagów i odniesień. Głośność jest po prostu absolutnie szalona.

Inną rzeczą jest to, że kiedy po raz pierwszy wszedłem do mediów społecznościowych, mimo że byłem marketerem, pierwszą rzeczą, która do mnie dotarła, było to, że był to jedyny kanał marketingowy, w którym ludzie mogli odpowiadać, i to było dla mnie naprawdę interesujące. Nie możesz rozmawiać z billboardem lub reklamą Superbowl, więc to było dla mnie fascynujące. Wydaje mi się, że po prostu szybko się zorientowałem, że media społecznościowe nie będą kolejnym kanałem marketingowym.

Pamiętam, jak wcześnie ludzie myśleli, że to świetny pomysł, aby po prostu umieścić swoje reklamy telewizyjne na Facebooku. Ale rzecz w tym, że ludzie nie chcą oglądać reklam telewizyjnych na Facebooku, tak samo jak nie chcą ich oglądać w telewizji. Bardzo wcześnie uderzyło mnie to, że sekretem było słuchanie klientów, rozmawianie z nimi, odpowiadanie na ich pytania, dlatego jest to dla mnie taki wyjątkowy kanał.

SMT: Jaką rolę odegrały media społecznościowe w rozwoju Twojej kariery?

DG : Myślę, że jak dotąd największą rolą jest rozszerzenie mojej sieci.

Przemawiałem na wielu konferencjach, ale jedną z tych, na które chodzę co roku, jest Social Media Marketing World. W pierwszym roku, kiedy o tym mówiłem, poszedłem na imprezę dla mówców i [kiedy] wszedłem do pokoju, [miałem] to doświadczenie poza ciałem, ponieważ rozejrzałem się po pokoju i zdałem sobie sprawę, że znam prawie każdą osobę w pokoju, ale nigdy żadnego z nich nie spotkałem. Znałem ich, ponieważ znałem ich zdjęcia profilowe, ponieważ kontaktowałem się z nimi w mediach społecznościowych, a wielu z nich było gwiazdami mediów społecznościowych. „Znałem” ich, ale tak naprawdę nigdy żadnego z nich nie spotkałem. Myślałem, że to było niesamowite.

W tym roku poznałem całą masę wpływowych mediów społecznościowych i każdego roku wróciłem i poznałem coraz więcej, a ci stali się jednymi z moich najbliższych przyjaciół i pomogli mi obu w mojej karierze korporacyjnej, zapewniając świetne referencje lub rady, a także teraz pomagają mi, ponieważ wyszedłem sam jako mówca i konsultant, ponieważ wielu z tych ludzi zrobiło to samo w swojej karierze. Udzielili mi niesamowitych porad, a nawet pomogli w znalezieniu klientów lub możliwościach mówienia.

Dla mnie chodzi o zbudowanie tej sieci i staram się zrobić to samo. Staram się płacić dalej i robię to samo z innymi ludźmi, których spotykam, a może przychodzą na jedno z moich wystąpień i chcą się ode mnie uczyć, a ja staram się to przekazać dalej. Dla mnie to najcenniejsza rzecz. Myślę, że jako marketer można podsumować to w ten sposób, że media społecznościowe mają dwa słowa - społeczność i media - i aby odnieść sukces, oba muszą być dobrze wykonane. Myślę, że wiele firm było naprawdę podekscytowanych częścią medialną i zajęło im trochę więcej czasu, zanim dostały się do części społecznościowej.

SMT: Niedawno zerwałeś na własną rękę, aby konsultować się z markami w zakresie doświadczeń klientów i marketingu cyfrowego. Jak wyglądała Twoja podróż do miejsca, w którym się obecnie znajdujesz i co zainspirowało Cię do założenia własnej firmy, Winning Customer Experience LLC?

DG : Cóż, przez długi czas byłem jednym z tych rzadkich stworzeń, które pracowały w korporacji na pełny etat, ale zajmowały się różnymi rzeczami. Mówię od około sześciu lat, jestem podcasterem, napisałem książkę, piszę dla Forbesa, wszystko to robię na boku. Ale to, co odkryłem w określonym czasie, to rzeczy, które naprawdę lubię, to rzeczy, które mnie pasjonują. I tak tak się składa, że ​​stanęła mi przed szansą: odchodziłem od startupu, w którym byłem, więc nadszedł ten moment, w którym miałem wybór, aby poszukać kolejnej pracy w korporacji lub naprawdę wyjść na prostą i powiedzieć „okej, to, co naprawdę chcę teraz robić, to rzeczy, które kocham, i nadszedł czas, aby to zrobić na pełny etat”.

Niesamowite jest dla mnie to, że kiedy rozpowszechniłem to w moich sieciach, zaktualizowałem LinkedIn i wszystkie inne rzeczy, niesamowite jest dla mnie, jak wiele okazji nadchodzi tylko dlatego, że ludzie teraz wiedzą, że jestem dostępny i czy to możliwości mówienia lub możliwości konsultacyjne. Moi rodzice zawsze mówią: „nie dostajesz tego, o co nie prosisz”, a kiedy mówię ludziom „hej, właśnie to robię teraz jako kariera”, to naprawdę interesujące, jakie drzwi się otwierają ponieważ spędziłem tyle czasu na budowaniu tej sieci. Było fajnie, minęło dopiero kilka miesięcy, ale mogę powiedzieć, że zawsze mówię ludziom podczas rozmowy kwalifikacyjnej, że nie jestem porannym człowiekiem, więc oceniam swoją satysfakcję z pracy na podstawie tego, ile razy drzemałem, i więc zawsze chciałem, żeby przycisk drzemki był zerowy. I myślę, że w końcu to znalazłem. Wstaję każdego ranka i jestem podekscytowany, ponieważ nie będę pracować dla mężczyzny, idę pracować dla Dana. Myślę, że jest w tym coś orzeźwiającego. Poza tym pracuję nad projektami, które naprawdę mnie interesują, ze świetnymi klientami. Uwielbiam przemawiać na scenie, więc kiedy mam taką okazję, jest to dla mnie naprawdę zabawne. Tak więc, jak dotąd, dobrze!

SMT: Pracowałeś nad mediami społecznościowymi i marketingiem dla kilku znanych marek. Czy możesz nam opowiedzieć o swoim czasie pracy z lub dla szczególnie wymagającej marki oraz o tym, jak udało Ci się pomóc im odnieść sukces w mediach społecznościowych?

DG : Tak, chciałbym powiedzieć, że [z] wszystkich trzech marek, dla których pracowałem, dwie z nich to marki, które, jak lubię mówić, nie budzisz się rano z nadzieją, że się zaangażujesz z. Jedna jest firmą obsługującą karty kredytowe, a druga oferująca ubezpieczenia zdrowotne. To nie są firmy, które sprawiają, że ludzie mówią „stary, mam nadzieję, że kiedy sprawdzę na Facebooku, dostałem od nich wiadomość!” Nie chodzi o to, z kim mamy nadzieję współpracować. A trzecia to firma McDonald's, czyli gigantyczna międzynarodowa marka, o której każdy ma zdecydowaną opinię. Albo kochasz McDonald's, albo nienawidzisz McDonald's. Wyzwanie było zupełnie inne: ludzie, którzy kochają McDonald's, absolutnie chcą usłyszeć od McDonald's. Chcą zaangażować się w McDonald's i będą trzymać się każdego słowa, które wyjdzie na ten uchwyt. A ludzie, którzy nienawidzą McDonald's, niezależnie od tego, czy opowiadają się za otyłością, leczeniem zwierząt, czy cokolwiek to jest, są bardzo głośni i głośni, a firma naprawdę nie zrobi nic, aby ich udobruchać. Więc myślę, że to było naprawdę interesujące wyzwanie. Ale to, co mi się podoba, co widziałem zarówno na Discover, jak i Humana, to możliwość pokazania osobowości marki, od której niekoniecznie się tego spodziewasz. To niesamowite, jakie są wyniki.

W Discover mieliśmy jeden z moich ulubionych przykładów. Facet napisał do nas na Twitterze i narzekał, że dostaje od nas za dużo niechcianej poczty. I po prostu powiedział: „hej, dostałem trzy wnioski o tę samą kartę. Jesteście wytrwali, czy po prostu nieskoordynowani? ” Nasz agent odpowiedział i powiedział „wow, naprawdę musimy cię chcieć jako klienta”, a następnie dał mu instrukcje, jak zejść z listy. Podobała mi się ta odpowiedź, ponieważ jest trochę złośliwa, ale nie jest niegrzeczna. Jest po prostu trochę życzliwy, ale trochę złośliwy. Więc ten facet odpisuje i mówi „okej, ugryzę, tylko z powodu twojej odpowiedzi # świetna obsługa klienta”. Ten facet przestał nienawidzić firmy, ponieważ dostawał zbyt dużo niechcianej poczty, aby ubiegać się o kartę!

Opowiadałem tę historię od lat i zdałem sobie sprawę, że nigdy nie znałem jej końca. [Więc] pięć lat później wróciłem do tego oryginalnego tweeta, w którym napisał na Twitterze na Discover, i odpowiedziałem mu z mojego konta osobistego i powiedziałem: „Muszę cię zapytać, stary, czy kiedykolwiek zostałeś członkiem karty Discover?” Odpisał mi i powiedział: „nadal jestem szczęśliwym klientem”. To niesamowite, a to wszystko pomiędzy nim a Discover zajęło łącznie trzynaście minut. Nie tylko Discover zareagowało w tak świetny sposób, ale także szybko zareagowało, czego można oczekiwać od linii lotniczej lub hotelu, ale niekoniecznie od firmy obsługującej karty kredytowe. W ciągu trzynastu minut Discover zmieniło hejtera w klienta. Myślę, że głównym wnioskiem jest to, że wiele firm traktuje obsługę klienta jako centrum kosztów, ale w dużym stopniu może stać się centrum przychodów. Kiedy traktujesz ludzi dobrze i angażujesz się z nimi, są bardziej lojalni. Mogą stać się Twoimi klientami i opowiadają o Tobie innym ludziom, dzięki czemu uzyskasz ten nieuchwytny marketing szeptany. Myślę, że jest to niesamowicie potężne, jeśli chodzi o rozwijanie biznesu.

SMT: Jak myślisz, jaką rolę odgrywa doświadczenie klienta w marketingu w mediach społecznościowych?

DG : Myślę, że istnieje ogromny związek między doświadczeniem klienta a mediami społecznościowymi, o którym marketerzy muszą być świadomi. Kiedyś ludzie mieli jakieś doświadczenie, żeby osobiście podzielić się nim z kilkoma przyjaciółmi lub kilkoma sąsiadami. Dziś, niezależnie od tego, czy to doświadczenie zaczyna się offline, czy online, robimy jego zdjęcie lub zrzut ekranu i dzielimy się tym ze światem. Oznacza to, że nie ma już czegoś takiego jak doświadczenie offline, ponieważ nawet doświadczenia, które naszym zdaniem nie mają nic wspólnego z byciem online, mogą pojawić się online w mgnieniu oka. Pomyśl o facecie wyciągniętym z samolotu. Kiedyś myślałeś, że samolot jest świętą przestrzenią, [w której] wyłączyłeś wszystkie swoje urządzenia i [byłeś] całkowicie offline, a teraz nawet coś takiego może pojawić się online w mgnieniu oka. Firmy muszą zdawać sobie sprawę z każdego aspektu podróży klienta, ponieważ w dowolnym momencie, niezależnie od tego, czy jest to wspaniałe, czy straszne doświadczenie, ktoś może zrobić zdjęcie i umieścić je w Internecie. Na każdym etapie podróży powinieneś zadawać sobie pytanie: czy jest to coś, czym bylibyśmy dumni, gdyby ludzie udostępnili je w mediach społecznościowych?

Pracując z nimi uczę firmy, że badania pokazują, że ludzie chętniej dzielą się pozytywnymi doświadczeniami niż negatywnymi. Problem w tym, że nie mamy zbyt wielu pozytywnych doświadczeń z markami. Po prostu nie ma tak wiele do udostępnienia. Zwykle mamy wiele beznadziejnych doświadczeń, o których jesteśmy bardziej niż skłonni opowiedzieć ludziom; ale nie mamy zbyt wielu niesamowitych, oszałamiających doświadczeń, którymi moglibyśmy się podzielić. Więc to, o czym rozmawiam z firmami, dotyczy tego, gdzie w podróży klienta możesz znaleźć okazję, aby nieco ulepszyć swoją grę, nie musi to być naprawdę drogie ani naprawdę czasochłonne, ale gdzie możesz znaleźć miejsce na zrobienie niezwykłe doświadczenie? Co jest dosłownie „warte uwagi” i teoretycznie warte uwagi pozytywnej. I to jest niesamowite, ponieważ mam teraz ogromną bibliotekę przykładów, które są niedrogimi, prostymi rzeczami, często związanymi tylko z napisem na przykład na znakach. Kto nie lubi zabawnego znaku, którym może zrobić zdjęcie i się nim podzielić? I czy zabawny znak kosztuje więcej niż nudny znak? Nie, wymaga to tylko trochę więcej kreatywności. To są rzeczy, przez które ludzie cię pamiętają.

Drugim powodem, dla którego doświadczenie klienta i media społecznościowe są tak zintegrowane, jest oczywiście to, że (o tym jest moja książka), gdy ludzie dzielą się pozytywnymi lub negatywnymi doświadczeniami w mediach społecznościowych, wtedy istnieje oczekiwanie, że marka wkroczy i ponownie się zaangażuje. A kiedy tak się dzieje, i działa skutecznie tak, jak zrobił to Discover, w rzeczywistości wpływa to z powrotem na postrzeganie marki. Masz teraz lepsze przeczucie co do Discover, ponieważ widziałeś, jak to się dzieje, widziałeś, jak tego rodzaju klient zmienia się z hejtera w orędownika marki. Ale podobnie, gdyby Discover zignorowało tego gościa lub gorzej, niektóre firmy reagują i nie są grzeczne ani miłe dla swoich klientów, ma to również wpływ na postrzeganie marki przez ludzi. Staje się tym kręgiem, w którym doświadczenie przenosi się online do społeczności, a następnie to, co dzieje się w społecznościach, jest następnie przenoszone z powrotem do doświadczenia. Dlatego myślę, że każdy w dzisiejszych mediach społecznościowych musi zdawać sobie sprawę z doświadczenia związanego z marketingiem.

Innym elementem jest to, że marketerzy muszą również być świadomi, że im więcej pieniędzy wpompują w płatne media, tym więcej komentarzy i opinii oraz zapytań do obsługi klienta otrzymają. Oznacza to, że marketing i obsługa klienta muszą iść w parze. Ponieważ jeśli podniosę swoje wydatki ze stu dolarów dziennie do dziesięciu tysięcy dolarów dziennie, mój zespół obsługi klienta zostanie zalany komentarzami, na które nie mogą odpowiedzieć wystarczająco szybko, co z kolei sprawi, że doświadczenie ci klienci dużo gorzej. Możesz więc wyrządzić marce wiele szkód, wydając pieniądze na promowanie swojego produktu w mediach społecznościowych bez ścisłej współpracy z zespołem obsługi klienta.

SMT: Jakie są największe lekcje dotyczące marek mediów społecznościowych, których nauczyłeś się pracując w tej branży?

DG : Myślę, że najpierw trzeba słuchać swoich klientów. Klienci powiedzą Ci, co myślą, niezależnie od tego, czy ich o to poprosisz, czy nie. Myślę, że media społecznościowe to prawdopodobnie najlepsza grupa fokusowa, jaką możesz znaleźć, ponieważ masz tak wiele bogatych danych na temat tego, co ludzie mówią o Twojej marce, co mówią o konkurencji, co mówią o Twojej branży jako całości lub całej linii produktów. A jeśli słuchasz, możesz zebrać te informacje i wykorzystać je na wiele różnych sposobów. W mojej książce mówię o wielu firmach, które stworzyły nowe produkty tylko dlatego, że słuchały rozmów w mediach społecznościowych. Zdali sobie sprawę, że istnieje jakaś pusta przestrzeń, którą należy wypełnić ulepszeniem produktu lub zupełnie nowym produktem. Myślę, że to ogromna szansa. Powiedziałbym, że kiedy byłem na Discover, nie było niczym niezwykłym, że [kiedy] dowiedzieliśmy się, że strona nie działa, dowiedzieliśmy się z Twittera. To tam ludzie idą, gdy znajdą coś nie tak, nawet zanim zadzwonią, a czasami nawet zanim zespół technologiczny dowie się, że witryna nie działa. Więc jeśli tego nie słuchasz, nie możesz tego naprawić wystarczająco szybko. Więc myślę, że to pierwsza rzecz, słuchanie.

Drugi jest wciągający. Każdy, kto poświęca czas na zaangażowanie się w Twoją markę, zasługuje na odpowiedź, z wyjątkiem trolli, ale pamiętaj, że ludzie, którzy narzekają, nie są trollami, jeśli mają uzasadnioną skargę. Ludzie, którzy narzekają, ludzie, którzy zadają pytania, a zwłaszcza ludzie, którzy cię komplementują [zasługują na odpowiedź]. Uważam, że wiele firm traktuje problemy priorytetowo, co ma sens, [ale] często zaniedbują ludzi [którzy] komplementują. Myślę, że to szalone, ponieważ jeśli myślisz o kimś, kto poświęca trochę czasu na wygłoszenie publicznego oświadczenia chwalącego twoją firmę, a ty nie możesz nawet odpowiedzieć i powiedzieć „hej, dziękuję za bycie klientem” lub „dziękuję naprawdę cię doceniam ”, to stracona szansa. Zawsze mówię ludziom, żeby odpowiadali absolutnie każdemu.

SMT: Jaka jest obecnie Twoja ulubiona platforma mediów społecznościowych i jak spodziewasz się, że ta platforma będzie ewoluować w nadchodzących latach?

DG : Nadal kocham Twittera, pomimo wszystkich jego brodawek i problemów. Uwielbiam Twittera, ponieważ to właśnie tam nawiązałem najlepsze połączenia sieciowe. Ludzie na Facebooku to ludzie, którzy byli już moimi przyjaciółmi, zanim zostali moimi dużymi przyjaciółmi na Facebooku. Ludzie na LinkedIn to ludzie, z którymi pracowałem, ale coraz częściej stają się po prostu siecią, która jest w pewnym sensie przypadkowa pod względem liczby osób, które zawsze chcą się połączyć. Ale to na Twitterze wciąż mam prawdziwe zaangażowanie. [Oprócz] wszystkich tych mówców na konferencjach, zawsze spotykam innych uczestników, których nigdy wcześniej nie spotkałem, ale których wydaje mi się, że znam od lat, ponieważ tweetowaliśmy tam iz powrotem lub uczestniczyliśmy w twitterze czaty, albo wysyłaliśmy do siebie [bezpośrednie wiadomości], czy cokolwiek to jest.

Myślę, że [Twitter] popełnił na początku duży błąd podczas procesu weryfikacji. Pierwszy problem polegał na tym, że nie powinni byli nazywać tego „zweryfikowanym”, ponieważ jako marketer chciałbym, aby wszyscy byli zweryfikowani na Twitterze. Kiedy wysyłam wiadomość marketingową do @ mrgiggles63, nie wiem nic o tej osobie, a nawet jeśli jest to „Mr.” To tylko nazwa profilu. Ale jeśli @ mrgiggle63 został zweryfikowany i wiedzieliśmy, że jest mężczyzną w wieku od 45 do 55 lat ze Wschodniego Wybrzeża, a więc jako marketer, [moglibyśmy] skierować go do niego lepiej. Twitter powinien zweryfikować każdego użytkownika, a następnie, jeśli chce mieć jakąś inną ikonę dla celebrytów, sportowców, autorów, mówców, czy cokolwiek to jest, mogą to zrobić; ale ten znacznik wyboru nie działa. Myślę, że to jedna z rzeczy, które muszą zmienić, ponieważ ostatecznie uważam, że Twitter wciąż pozostaje w tyle w grze marketingowej. Ludzie przelewają dolary na Facebooka i Instagrama, a Twitter musi znaleźć sposób na stworzenie większej wartości dla marketerów, aby pozostać przy życiu. Dla mnie to jeden z pierwszych kroków.

SMT: Jaka jest najlepsza rada, którą chciałbyś podzielić się z kimś nowym w tej dziedzinie?

DG : Cóż, absolutnie podzieliłbym się radą, którą otrzymałem, czyli po prostu „wskoczyć i to zrobić”. Wciąż mam dziś ludzi, którzy mówią mi: „Nie robię nic na Twitterze, ponieważ tak naprawdę nie wiem, co powiedzieć i nie wiem, jak z tego korzystać”. Skorzystałem z rady mojego mentora i po prostu zacząłem tweetować i myślę, że to właśnie powinni robić inni ludzie.

Inną rzeczą jest to, że nie wiem, czy dzieje się tak dlatego, że media społecznościowe zaczęły się jako gra dla młodych ludzi, ale zawsze wierzyłem, że media społecznościowe nie są wyjątkowe, ponieważ odnoszą się do marketingu. To po prostu kolejny kanał marketingowy. Teraz ma pewne wyjątkowe cechy, z których największą jest to, że ludzie mogą z Tobą rozmawiać, ale ostatecznie wszystkie Twoje tradycyjne strategie i ramy marketingowe nadal mają zastosowanie. Nadal musisz dostarczyć właściwą wiadomość do właściwej osoby we właściwym czasie, co jest najbardziej podstawową rzeczą w marketingu. Nadal nie możesz chwycić za swój megafon i po prostu wykrzyczeć swoją wiadomość tak głośno, jak to możliwe, i mieć nadzieję, że ludzie cię słuchają, ponieważ nie tak dziś konsumują. Uważam jednak, że stosowanie tradycyjnych strategii marketingowych w mediach społecznościowych jest o wiele lepsze niż próba przekonania dyrektora ds. Marketingu lub innego dyrektora, że ​​społecznościowe są wyjątkowe.

Przez lata dyskutowaliśmy o tym, jaki jest zwrot z inwestycji w media społecznościowe. A jednak w każdym innym kanale marketingowym, jeśli nie masz ROI, nie masz budżetu. Dlaczego więc społeczność nie miałaby obowiązywać według tego samego standardu? Myślę, że tak powinno być. Myślę, że to absurdalna podpórka, której używają marketerzy. Jeśli nie wiesz, jak to wycenić, powinieneś umieścić swój budżet gdzie indziej.

Moja rada brzmi: „zostań dobrym marketerem, a będziesz dobrym sprzedawcą w mediach społecznościowych”. Jeśli zostaniesz tylko marketingowcem w mediach społecznościowych, trudno jest rozwinąć się gdzie indziej. Kierowałem trzema zespołami mediów społecznościowych. Prawdopodobnie powiedziałem, że każda osoba, która dla mnie pracowała, nie pozostań w społeczności przez całą karierę, ponieważ twoja kariera osiągnie szczyt. Nie ma wielu firm, które mają dyrektorów mediów społecznościowych, jest jeszcze mniej (nigdy o takiej nie słyszałem), które mają wiceprezesów lub wiceprezesów mediów społecznościowych. Więc jeśli jesteś w 100% skoncentrowany na społecznościach i nie chcesz uczyć się e-maili, marketingu internetowego lub poczty bezpośredniej (która nadal jest bardzo skuteczna), Twoja kariera osiągnie szczyt.

To prawdopodobnie moja rada numer jeden, przynajmniej w dzisiejszych czasach życie towarzyskie to nie kariera. To praca po drodze, ale nie doprowadzi cię do apartamentu C.