4 sposoby poprawiania treści w przeciwieństwie do przepisywania
Opublikowany: 2021-03-02
Jako pisarz dość wcześnie dowiadujesz się, że nie każdemu spodoba się wszystko, co napiszesz. Możesz włożyć swoje serce i duszę w treść, tylko po to, aby 800 wściekłych nieznajomych z Internetu rozerwało je na strzępy w sekcji komentarzy.
W marketingu prawdopodobnie spotkałeś się z podobnymi sytuacjami, ale zamiast anonimowych trolli twój szef lub klient mówi: „Tak, to po prostu nie jest w porządku”. A może uważa, że jest dobrze napisany, ale potrzebuje czegoś więcej lub mniej czegoś, albo trzeba się na nowo skupić. Nawet jeśli myślisz, że stworzyłeś trafny fragment treści, ktokolwiek może zaoferować krytykę, może się nie zgodzić i odesłać cię z powrotem do deski kreślarskiej.
Więc jeśli jesteś w sytuacji, w której musisz powtórzyć - nawet jeśli uważasz, że nie jest to konieczne - co robisz?
Czasami prawdopodobnie nie będziesz w stanie uniknąć przepisywania - być może naprawdę zrobiłeś to źle i aby stworzyć wysokiej jakości treść, musisz zacząć od nowa. Czasami nie zrozumiałeś tego źle, ale moce, które są, są tak potężne, że nadal musisz je przepisać. Takie jest życie pisarza.
Ale w zależności od kwestii poruszanych w utworze i twojej siły perswazji, być może nie będziesz musiał iść tą drogą. Oto kilka alternatywnych taktyk do wypróbowania.
1. Powróć do pierwotnej wizji utworu
Załóżmy, że pracowałeś nad pierwszym fragmentem kotwicy swojej firmy - obszernym eBookiem, który tworzysz specjalnie jako zasób kampanii e-mailowej, który (idealnie) pomoże Ci wygenerować mnóstwo nowych potencjalnych klientów. Ale kiedy twój szef to widzi, sugeruje, że jest za długi i wolałby, aby podzielić go na serię postów na blogu.
Dzieje się tak często, gdy w ostatniej chwili pojawia się recenzent, ktoś, kto nie był zaangażowany w pierwotną decyzję o stworzeniu tej konkretnej treści. Jasne, jego opinia jest słuszna, ale brakuje jej też kontekstu. Nie rozumie, dlaczego stworzyłeś ten utwór tak, jak to zrobiłeś.
W takich przypadkach pomocne może być zapętlenie wszystkich zaangażowanych z powrotem w pierwotną wizję utworu. Przypomnienie zespołowi o przyczynie, dla której zdecydowałeś się utworzyć eBook - i dlaczego posty na blogu nie będą skutecznym zamiennikiem fragmentu zakotwiczenia - może wystarczyć, aby wszyscy wrócili na tę samą stronę.
2. „Czy możemy spróbować w ten sposób i zobaczyć, jak to działa - i wrócić do tego następnym razem?”
Niektórym odbiorcom może się to wydawać nieco odważne, ale w pewnych sytuacjach może być skuteczne.
Na przykład, być może pracowałeś nad pewnym utworem, który zawiera coś nieco innego niż inne, które stworzyłeś wcześniej - odważniejszy obraz, inny ton, trochę humoru - i to sprawia, że twój szef lub klient czują się nieswojo.
Tak, chcemy produkować wysokiej jakości treści, ale to nie znaczy, każdy element musi spełniać każdy 's pojęcia doskonałości. Korzystne jest również używanie treści w bardziej eksperymentalny sposób: umieszczając je na miejscu, mierząc reakcję czytelników i odpowiednio dostosowując.

Oczywiście działa to najlepiej w przypadku mniejszych treści - takich jak płatne reklamy, posty na blogu lub e-maile pielęgnacyjne. Ponieważ prawdopodobnie tworzysz je dość często (a ich tworzenie nie zajmuje dużo czasu), warto wypróbować różne podejścia od czasu do czasu i zobaczyć, co się przykleja. Niekoniecznie chciałbyś przyjąć to samo podejście w przypadku eBooka - ponieważ jeśli okaże się, że wybrane podejście nie działa, utworzenie nowego zajmie kolejne kilka tygodni. Jednak dążenie do wypróbowania czegoś nieco innego z mniejszymi fragmentami może na dłuższą metę pomóc w ulepszeniu treści.
3. Co możesz dodać lub zmienić, nie zaczynając od zera?
Kiedy dostaniesz opinię na temat tych większych kawałków treści, takich jak książki lub białych ksiąg, może czuć się dodatkowo bolesne. Tworzenie zawartości kotwicy wymaga wiele czasu i wysiłku, więc łatwo jest się sfrustrować, gdy szef lub klient zdecyduje, że ostateczna wersja robocza nie znajduje się w pobliżu tego, gdzie chce.
Pytanie brzmi, czy naprawdę musisz zacząć od nowa (kosztem dużo dodatkowego czasu i zasobów), aby zrobić to dobrze, czy też jest coś, co możesz dodać lub zmienić, aby dokonać znaczącej poprawy?
W zależności od konkretnej krytyki, ścieżka najmniejszego oporu może być korzystna - na przykład, jeśli opinia jest taka, że utworzony eBook nie jest wystarczająco wyczerpujący i wydaje się zbyt powierzchowny, czy możesz dodać kilka szczegółowych pasków bocznych w całym eBook, aby zapewnić więcej wglądu i dopełnić całość bez konieczności przerabiania kopii ciała?
A może Twój eBook wydaje się zbyt sterylny i prosty i mógłby zyskać na osobowości. Czy mógłbyś wrócić do swoich notatek z wywiadu i wyciągnąć kilka cytatów, aby uwzględnić je w całym utworze?
Czasami te drobne poprawki mogą mieć duży wpływ na to, jak czytelnik - i recenzent - postrzegają twoją pracę.
4. Czy możesz zająć się dodatkowymi elementami jako osobny projekt?
Może masz szefa, który cierpi na content marketingową wersję FOMO - ciągły strach, że w treści czegoś brakuje. Dla każdego szkicu, który mu pokażesz, wymyśla „jeszcze jedną rzecz” do dodania, a zanim się zorientujesz, Twój eBook zawierający 3000 słów uległ eksplozji do 5000 słów.
Ze względu na twoich odbiorców (którzy mogą nie doceniać, eee, ekstremalnej dokładności twoich treści), nie powinieneś automatycznie zgadzać się na dodanie wszystkiego , co jest sugerowane. Jeśli coś najwyraźniej nie pasuje do treści, zalecamy użycie go jako czegoś pobocznego (na przykład posta na blogu, listy kontrolnej lub e-booka uzupełniającego) w przyszłości. W ten sposób nie odrzucasz pomysłu, po prostu odraczasz go (i jako bonus pomożesz rozbudować swoją bibliotekę treści na ten temat - więc zamiast jednego bardzo obszernego eBooka masz kilka fragmentów treści w różnych formatach).
Kiedy pracujesz z wieloma interesariuszami - bez względu na to, czy jest to reszta Twojego zespołu, czy klient - przesunięcie treści na linię mety może być wyzwaniem. Ale dzięki tej taktyce możesz iść naprzód bez poświęcania jakości.
