Obawy dotyczące dostępu do danych przez zagraniczne narody powinny zostać rozszerzone poza obecne zainteresowania Chin

Opublikowany: 2021-03-02

Czy Komunistyczna Partia Chin (KPCh) powinna mieć dostęp do danych obywateli innych krajów i jakie są zagrożenia związane z zezwoleniem na to?

Jest to kluczowe pytanie leżące u podstaw wezwań do zakazania rosnącej aplikacji wideo TikTok, która została poddana zwiększonej kontroli w kilku regionach w związku z jej powiązaniami z chińskim reżimem. Aby było jasne, chińska spółka macierzysta TikTok ByteDance jest rzeczywiście zobowiązana, zgodnie z chińskimi przepisami dotyczącymi cyberbezpieczeństwa, do udostępnienia swoich danych CCP, jeśli zostanie o to poproszony. Nie wiemy, czy takie żądania były składane w przeszłości, ale wiemy, że ByteDance wcześniej cenzurowało treści i zarządzało swoimi platformami zgodnie z regułą CCP.

Jest prawdopodobne, że CCP może zażądać i odebrać dane o użytkownikach TikTok z całego świata, w jakimkolwiek celu, jaki ma na myśli - ale jakie to naprawdę są cele i czy ten dostęp naprawdę stanowi zagrożenie?

Odpowiedź na to pytanie jest zarówno niepoznawalna, jak i nieco dyskusyjna. Zagrożenie ze strony Chin, które ostatnio stopniowo przesuwały swoje granice poprzez gwałtowne konflikty, zarówno w Hongkongu, jak iw Indiach, jest ewidentnym problemem, ale same Chiny nie powinny być tutaj kluczową kwestią. Obawa, na którą zwraca uwagę TikTok, dotyczy bardziej danych osobowych - kto może uzyskać do nich dostęp i do czego można je wykorzystać.

Tak, obawa jest, że CCP może mieć dostęp do danych o cudzoziemcach, ale czy nie powinno być również obawą, że jakikolwiek naród może teoretycznie uzyskać dostęp do danych obywateli innego kraju? Facebook, firma należąca do Stanów Zjednoczonych, ma więcej danych na temat większej liczby osób niż jakakolwiek inna firma w historii. LinkedIn ma Twoje rekordy zawodowe i edukacyjne. Google ma Twoje dane wyszukiwania. Chociaż obawy dotyczące udostępniania danych w tym zakresie są zmniejszane dzięki środkom regulacyjnym i umowom międzynarodowym, jeśli uważasz, że Chiny nie powinny mieć dostępu do twoich informacji, można argumentować, że wszystkie platformy technologiczne powinny przechowywać dane użytkowników lokalnie.

A to mogłoby mieć inne potencjalne korzyści.

Przepisy lokalne

W tym tygodniu prezesi Facebooka, Google i Amazona wezmą udział w podkomisji House antymonopolowej w USA, która zbada dominację rynkową tych rozwijających się platform i rozważą, czy korzystne jest umożliwienie gigantom technologicznym dalszego powiększania się.

W tym sensie nacisk kładziony jest bardziej na ułatwianie konkurencji rynkowej i zapewnienie, że nie wykorzystają oni swoich uprawnień do ograniczania rozwoju przeciwników, jednak przesłuchanie, w pewnym sensie, dotyczy również tego, co należy zrobić, bardziej ogólnie, aby ograniczyć rosnąca potęga gigantów technologicznych.

A w wielu przypadkach nic nie da się zrobić - to już jedne z największych firm na świecie, o ogromnej sile i wpływach. Kontrolowanie ich w jakiejkolwiek formie będzie trudne - ale może przy bliższej analizie mogłoby otworzyć nową dyskusję na temat potencjalnych zmian w przepisach, które mogą pozwolić na większe bezpieczeństwo i innowacje na poziomie regionalnym.

Ponownie, wraca to do tego, jak działają giganci technologiczni, a TikTok może być kluczowym przykładem. Po zbadaniu, być może bardziej sensowne byłoby zmuszenie każdej platformy technologicznej do nie tyle dzielenia swoich aplikacji i narzędzi na oddzielne firmy, ile do udzielania sublicencji swoim podmiotom regionalnym na oddzielne organizacje. Na przykład Facebook musiałby stworzyć centra danych w każdym kraju, w którym działa, i zatrudnić lokalny zespół do zarządzania swoimi systemami. Google musiałby zrobić to samo. Oznaczałoby to również, że można by wprowadzić regionalne ograniczenia danych, umożliwiając każdemu krajowi kontrolę danych własnych obywateli.

Gdyby istniały lokalne obawy dotyczące przepisów antymonopolowych i ograniczania innowacji, można by się z nimi zająć na mniejszą skalę, za pomocą konkretnych orzeczeń opartych na lokalnych przepisach. Już orzeczenia dotyczące danych, takie jak CCPA i RODO, zmieniły niektóre lokalne przepisy dotyczące platform. A co by było, gdyby każda firma musiała przechowywać dane każdego kraju w tym kraju?

Zapewniłoby to prawdopodobnie lepszą ochronę, większe bezpieczeństwo i większe możliwości kontroli zlokalizowanej. Zapewniłoby to także jeszcze jedną kluczową korzyść.

Kwestie podatkowe

Jednym z większych wyzwań, przed którymi stanęły rządy, gdy giganci technologiczni stali się wielomiliardowymi potworami, jest zapewnienie, że płacą również sprawiedliwy udział w lokalnych podatkach. W większości tak nie jest.

Większość gigantów technologicznych znajduje obejścia i luki, aby uniknąć płacenia podatków w każdym regionie, co prowadzi do frustracji, gdy lokalne firmy, walczące o konkurowanie z ich rozszerzającą się ofertą usług, przegrywają, ponieważ muszą wypełniać lokalne zobowiązania podatkowe.

Ale gdyby każda platforma była zmuszona działać w każdym kraju, byłoby inaczej - oznaczałoby to, że Google i Facebook na całym świecie nie będą już mogły korzystać z rajów podatkowych i technicznych aspektów prawnych, aby zmniejszyć swoje zobowiązania, co oznaczałoby, że każdy region mógłby przynieść w większym udziale w przychodach z podatków lokalnych, co jest równoznaczne z rosnącym wykorzystaniem każdego systemu.

Na przykład w kwietniu rząd Australii zaproponował nowe przepisy, które zasadniczo zmusiłyby Google i Facebook do dzielenia się wszelkimi przychodami, które generują w wyniku treści informacyjnych, które wykorzystują na swoich platformach, z odpowiednimi lokalnymi wydawcami takich materiałów.

Chodzi o to, aby pomóc tym wydawcom utrzymać się na powierzchni, dając im część przychodów z Google i Facebooka, które, jak twierdzą wydawcy, są, przynajmniej częściowo, generowane na podstawie ich pracy.

Ta propozycja nie zadziała. Kilka narodów próbowało podobnych, a Google i Facebook po prostu manewrują wokół takiej regulacji - i słusznie, jest to słabo przemyślana strategia, która, choć ma dobre intencje, nie bierze pod uwagę równowagi sił w tej relacji i tego, jak wiele zależy od drugiego.

Ale co by było, gdyby zamiast tego rząd australijski próbował wdrożyć bardziej efektywne systemy podatkowe, które następnie zapewniłyby, że Google i Facebook zapłacą należną im część? Zarówno Google, jak i Facebook zapłacili tylko marginalny podatek od swoich zarobków na rynku australijskim, ponieważ byli w stanie kierować swoje wydatki do krajów o niższych kosztach, takich jak Singapur, w celu zmniejszenia obciążeń podatkowych - ale co by było, gdyby faktycznie zostali do tego zmuszeni? ustanowić działalność na lokalnym rynku, który nie tylko zmusiłby ich do przechowywania tam danych lokalnych użytkowników, ale także wymagałby od nich przestrzegania lokalnych przepisów podatkowych?

Ponieważ wiele publikacji boryka się z pandemią, istnieje wyraźna potrzeba pozyskania nowych funduszy, aby pomóc im w utrzymaniu działalności tam, gdzie to możliwe. Odpowiednie opodatkowanie gigantów technologicznych w każdym regionie mogłoby to zapewnić, co oznacza, że ​​chociaż nie musieliby dzielić się przychodami bezpośrednio z wydawcami, jako tacy, robiliby to pośrednio, a wyniki finansowania byłyby zasadniczo takie same.

Byłby to dodatek do lokalnych miejsc pracy, lokalnych inwestycji i zlokalizowanej kontroli danych użytkowników. Zamiast więc obawiać się, że zagraniczne firmy uzyskują dostęp do danych o obywatelach, każdy region mógłby określić parametry prawne dostępu do danych, zapewniając, że zachowuje kontrolę nad własnymi informacjami.

Nowe pole bitwy

W istocie sprawa TikTok / Chiny zwraca uwagę na nowe pole bitwy z danymi, które każdy kraj musi dokładnie zbadać, zwłaszcza w świetle ciągłych wysiłków w zakresie manipulacji wyborcami, które do tej pory prowadziły do ​​praktycznie każdych wyborów krajowych. Dostęp do danych na to pozwala, a globalna rozmowa, która ma miejsce na platformach społecznościowych, może rzeczywiście zachęcić ludzi do poglądów w innych krajach i zmienić wyniki wyborów.

Gdyby każdy naród miał większą kontrolę nad sposobem uzyskiwania dostępu do danych jego obywateli i ich wykorzystywania, mogłoby to ograniczyć możliwości manipulacyjne, a jednocześnie, jak wspomniano, zapewnić, że każda firma płaci sprawiedliwą część.

W takim przypadku dyskusja wokół CCP uzyskującego dostęp do twoich danych powinna być naprawdę rozszerzona na każdy zagraniczny rząd mający dostęp do danych użytkowników z innych regionów. Konsekwencje takiej zmiany byłyby daleko idące, ale może to być kolejny krok w stosunku do obecnego stanu.