Rząd Australii zamierza wdrożyć nowe przepisy, dzięki którym Google i Facebook będą płatnymi wydawcami wiadomości
Opublikowany: 2021-03-02W tym, co mogłoby być znaczącym posunięciem w zakresie szerszych regulacji dotyczących cyfrowej ekosfery, rząd Australii ogłosił, że chce zapewnić pomoc finansową lokalnym organizacjom prasowym, które mają problemy, wdrażając nowy, obowiązkowy kodeks postępowania, który wymagałby od Google i Facebooka. dzielenia się wszelkimi przychodami, które generują w wyniku treści wiadomości, z odpowiednimi wydawcami takich materiałów.
Według australijskiego skarbnika Josha Frydenberga:
„ Rząd polecił Australijskiej Komisji ds. Konkurencji i Konsumentów (ACCC) opracowanie obowiązkowego kodeksu odnoszącego się do porozumień handlowych między platformami cyfrowymi a firmami z branży mediów informacyjnych. Wśród elementów, które obejmie kodeks, będzie między innymi udostępnianie danych, ranking i wyświetlanie wiadomości. treści oraz monetyzacja i podział przychodów z wiadomości ”.
Skarbnik Frydenberg zauważa, że australijski sektor medialny był już pod znaczną presją, ale teraz jest to „zaostrzone przez gwałtowny spadek przychodów z reklam spowodowany koronawirusem”. To, wraz z brakiem działań gigantów cyfrowych w pracach nad zapewnieniem bardziej odpowiedniego procesu wynagradzania wydawców, skłoniło rząd do podjęcia działań.
Ogłoszenie pochodzi z raportu ACCC 600+ „Digital Platforms Inquiry”, który ukazał się w czerwcu ubiegłego roku. Raport obejmuje wszystkie aspekty branży mediów internetowych oraz obawy związane z udostępnianiem danych, dezinformacją i zrozumieniem przez konsumentów sposobu działania platform cyfrowych.

Raport przedstawia zmieniający się krajobraz medialny oraz sposób, w jaki Google i Facebook zdominowały lokalny rynek reklamy, w szczególności kosztem mediów drukowanych.

Ten brak równowagi skłonił rząd do poszukiwania alternatyw, a ponieważ znaczna część treści Google i Facebooka pochodzi od wydawców wiadomości, można argumentować za korzystniejszym dla obu stron porozumieniem między nimi.
Zgodnie z raportem:
„Treści tworzone przez firmy zajmujące się mediami informacyjnymi są również ważne dla platform cyfrowych. Na przykład od 8 do 14 procent wyników wyszukiwania Google generuje wynik„ Top Stories ”, który zazwyczaj obejmuje raporty z serwisów informacyjnych, w tym niszowych publikacji lub blogów. "
To powiedziawszy, ACCC zauważa również, że:
„Google i Facebook wydają się być ważniejsze dla głównych firm zajmujących się mediami informacyjnymi niż jakakolwiek jedna firma zajmująca się mediami informacyjnymi dla Google lub Facebooka”.
Daje to gigantom internetowym znaczną władzę, dlatego rząd stara się teraz wkroczyć i ułatwić alternatywne rozwiązanie.
Wśród wielu zaleceń ACCC wzywa zarówno Google, jak i Facebook do:
- W granicach przepisów dotyczących ochrony danych i prywatności, udostępniaj firmom medialnym dane na temat konsumpcji przez użytkowników treści wiadomości z branży medialnej w usługach platformy cyfrowej. Na przykład dane zebrane przez Facebooka na swojej platformie lub Google na temat treści informacyjnych publikowanych w formacie AMP i podawanych z pamięci podręcznej Google, pochodzące z treści informacyjnych dostarczanych przez firmy medialne.
- Wczesne ostrzeganie firm medialnych o znaczących zmianach w rankingu lub wyświetlaniu wiadomości, które z dużym prawdopodobieństwem mogą wpłynąć na ruch odsyłający firm medialnych.
- Upewnij się, że działania platformy cyfrowej nie będą utrudniać firmom zajmującym się mediami informacyjnymi możliwości odpowiedniego zarabiania na swoich treściach w witrynach lub aplikacjach platformy cyfrowej lub we własnych witrynach lub aplikacjach podmiotów zajmujących się mediami.
- W przypadku gdy platforma cyfrowa uzyskuje wartość bezpośrednio lub pośrednio z treści tworzonych przez firmy zajmujące się mediami informacyjnymi, uczciwie negocjuj z firmami zajmującymi się mediami informacyjnymi, w jaki sposób należy dzielić się tymi przychodami lub w jaki sposób należy rekompensować te przedsiębiorstwa.
Ostatnia kwestia jest tutaj kluczowa, chociaż zaawansowane ostrzeżenie o wszelkich zmianach algorytmu jest również istotne.

W swoich dodatkowych uwagach ACCC wzywa również strony do negocjowania między sobą takich umów:
„ACCC uważa, że ustalanie takich kwestii w drodze negocjacji handlowych, biorąc pod uwagę wyjątkowy charakter każdej relacji handlowej, jest bardziej odpowiednie niż posiadanie regulatora określającego aspekty relacji, takie jak odpowiednia cena lub długość fragmentu”.
Początkowo, po oficjalnym opublikowaniu raportu w grudniu, rząd australijski dał Google i Facebookowi jedenaście miesięcy na odpowiedź na ich prośbę o opracowanie dobrowolnych kodeksów w celu rozwiązania tych obaw, ale jak zauważono, pandemia COVID-19 jeszcze bardziej zmniejszyła Zdolność serwisów informacyjnych do generowania przychodów za pomocą tradycyjnych środków oraz brak zaangażowania gigantów internetowych w rozwój tych umów, rząd chce teraz podjąć działania i ustanowić oficjalne zasady dotyczące podziału przychodów z wiadomości.
Różne kraje próbowały wdrożyć podobne regulacje, z mniej niż pożądanymi rezultatami.
W ubiegłym roku Francja wdrożyła prawa autorskie dotyczące „praw pokrewnych”, które stanowią, że firmy medialne otrzymują odpowiednią rekompensatę za wykorzystanie ich treści na stronach internetowych, w tym w wynikach wyszukiwania i na platformach mediów społecznościowych. Firma Google odpowiedziała, mówiąc, że nie „ płaciłby za linki”, zamiast tego utworzyła alternatywny proces, co oznaczało, że w wynikach wyszukiwania od firm medialnych, które wyraźnie zezwoliły jej na korzystanie z nich za darmo , będą wyświetlane tylko artykuły, obrazy i filmy w wynikach wyszukiwania. Nadal trwa spór o sposób rozwiązania impasu.
W międzyczasie Hiszpania wdrożyła własne przepisy dotyczące takiego wykorzystania w 2014 r., Które zasadniczo wymagały od agregatorów wiadomości płacenia za licencję na korzystanie z treści informacyjnych. W rezultacie pod koniec 2014 r. Google zamknął Google News w Hiszpanii, co podobno spowodowało, że wielu wydawców doświadczyło dwucyfrowego spadku ruchu w sieci.
Biorąc pod uwagę precedens, ciekawie będzie zobaczyć, jaki będzie wynik na rynku australijskim. Opierając się na przeszłości i jej konkretnej bezczynności w odpowiedzi na wstępne wezwanie rządu australijskiego do negocjacji, nic nie wskazuje na to, że Google będzie chciał zmienić swoje stanowisko.
Jeśli już, wydaje się, że Google starał się podać jasny przykład takich przypadków - jeśli Google negocjuje i pozwala innym krajom i wydawcom zobaczyć, że takie umowy są możliwe, może to kosztować go miliardy opłat na całym świecie. W związku z tym najprawdopodobniej ani Google, ani Facebook nie zamierzają zmieniać swojego podejścia, a zamiast tego będą dążyć do zmiany swoich procesów zgodnie ze zmienionymi lokalnymi przepisami.
Mogłoby to doprowadzić do znaczących zmian w sposobie wyświetlania treści w cyfrowych gigantach, co, jeśli w ogóle, odciągnie ruch od tradycyjnych odtwarzaczy multimedialnych i zapewni więcej zamiast tego mniej popularnym punktom sprzedaży.
Rezultatem może wtedy być ogólnie mniej wiarygodne wiadomości - co jest kolejnym kluczowym obszarem niepokoju poruszonym w raporcie ACCC. Jako taka inicjatywa jest interesująca, a logika stojąca za tym naciskiem ma wartość. Wygląda jednak na to, że egzekwowanie przepisów pozostanie problematyczne.
Rząd Australii planuje przygotować projekt obowiązkowego kodeksu do końca lipca, a ostateczny kod zostanie ustalony wkrótce potem.
