Jak zatrudnić gwiazdę, gdy nie rozumiesz pracy?

Opublikowany: 2020-10-02

Pod koniec 2012 roku mój startup szybko się rozwijał, nowi klienci zapisywali się i płacili każdego dnia, a my zaczynaliśmy osiągać wystarczającą sprzedaż, by rozważyć odejście od diety ramenowej.

Ale mieliśmy też poważny problem.

Nasz system do organizowania klientów został sklecony z kilku różnych programów.

Niektóre informacje, których potrzebowaliśmy do prowadzenia naszej firmy, znajdowały się online w aplikacjach internetowych, niektóre były w arkuszach kalkulacyjnych, a niektóre były nadal pisane odręcznie w zeszytach. Nasz zespół był rozproszony, ale duże części informacji, których potrzebowaliśmy do działania, nie.

Całość sprawiała wrażenie, jakby miała się rozpaść pod własnym ciężarem.

Sprawdziliśmy kilka aplikacji internetowych, które były wówczas dostępne, ale żadna z nich nie rozwiązała na tyle naszych problemów, że była warta zachodu.

Musieliśmy zbudować i utrzymać własne oprogramowanie.

Nie wiedząc, od czego zacząć, zacząłem kontaktować się z każdym, z kim miałem kontakt i kto był zaangażowany w tworzenie oprogramowania. Rozmawiałem z lokalną agencją programistyczną. Skontaktowałem się z deweloperem, którego oprogramowanie dostarczało nam już częściowe rozwiązanie. Zadzwoniłem do znajomego znajomego, który pracował nad oprogramowaniem. W sumie rozmawiałem prawdopodobnie z kilkunastoma osobami.

Wszyscy chętnie rozmawiali, ale większość z nich dała mi ostrzeżenia. Od kategorycznego „nie rób tego” do „bycia przygotowanym na wydanie dwa razy więcej, niż chcesz, i żeby to zajęło dwa razy dłużej i dużo bólu serca”.

Ogólna opinia była taka, że ​​budowanie oprogramowania na zamówienie było niesamowicie trudne i zwykle szło źle, nawet jeśli zajmowali się nim ludzie z doświadczeniem.

Mimo zniechęcenia moje rozmowy pomogły mi uświadomić sobie kilka bardzo ważnych rzeczy.

Jednym z najważniejszych było to, że musiałem zatrudnić kogoś, kto zbudowałby nasze oprogramowanie i został później w firmie, zamiast robić to jako jednorazową pracę. Jest dużo miejsca na dyskusję na ten temat, ale czuliśmy, że potrzebujemy kogoś, kto będzie tam, gdy coś pójdzie nie tak, i będzie robił aktualizacje, ulepszenia i poprawki błędów.

Początkowo oparłem się temu pomysłowi. Chciałem budować oprogramowanie, a nie zatrudniać kolejnego pracownika na pełen etat. Poza tym nigdy wcześniej nie zatrudniałem programisty.

Czy była to praca, którą mogłem po prostu opublikować na tablicy ogłoszeń? Skąd miałbym wiedzieć, czy trafiam na kogoś dobrego?

Musiałem wymyślić, jak znaleźć odpowiednią osobę do pracy, która zadecyduje o losie firmy, ale nie miałem pojęcia, jak ocenić dobrego kandydata na tę rolę.

Wielu mądrych ludzi poleca samodzielną pracę przez chwilę, zanim kogoś do niej zatrudni. Myślę, że to dobry pomysł, ale w niektórych przypadkach jest to po prostu niewykonalne. Dla mnie próba stworzenia oprogramowania byłaby katastrofą.

Ostatecznie po prostu śledziłem ludzi, którzy tworzyli oprogramowanie lub zatrudniali programistów i zadawałem wiele pytań.

Myślę, że jeśli nie możesz sam wykonać tej pracy, to jest droga. Otrzymasz szybką edukację, która pomoże ci robić to znacznie lepiej.

Dokonywanie wynajmu

Po około 6 miesiącach szukania kogoś, kto zbuduje moje oprogramowanie, rozmawiania z ludźmi i obserwowania, jak nasz biznes zaczyna pękać w szwach, skontaktowałem się z byłym klientem, który był współzałożycielem technicznym w startupie.

Wchodząc na spotkanie, pomyślałem o nim jako o kolejnym dobrym źródle informacji.

Wysłuchał opisu tego, co chciałem zbudować, a potem powiedział mi, że właśnie sprzedał swój startup i szuka następnej rzeczy, którą chciałby zrobić.

Spełnił wszystkie kwalifikacje, których potrzebowałem od kogoś do wykonania projektu i miał już dobre rozeznanie w naszym biznesie. Kiedy był moim klientem, mieliśmy relacje zawodowe, podczas których przez pół roku rozmawialiśmy przynajmniej raz w tygodniu.

Po kilku tygodniach rozmów podpisaliśmy umowę, a moja firma miała swojego programistę.

Jakieś pięć miesięcy później mieliśmy też nasze oprogramowanie. Zajęło to około dwa razy więcej czasu, niż się spodziewaliśmy, ale zmieściło się w budżecie i zapewniło wszystkie najważniejsze funkcje, których potrzebowaliśmy.

Oprogramowanie przeszło już kilka iteracji i pomogło firmie zarządzać dziesiątkami tysięcy klientów.

3 dania na wynos, aby poprawić zatrudnienie

OK, widzę, że może to brzmieć jak dość przypadkowe zatrudnienie, coś, czego nie można powtórzyć.

Ale wydaje mi się, że to wcale nie jest prawda.

Oto kilka lekcji, które moim zdaniem każdy może z tego wyciągnąć.

1. Rozmawiaj z ludźmi. Powiedz, że musisz zatrudnić to stanowisko i porozmawiaj z każdym, z kim możesz.

Miałem szczęście być dziennikarzem przez kilka lat, więc byłem przyzwyczajony do dzwonienia i rozmów z zupełnie obcymi ludźmi. Mogę ci jednak powiedzieć, że jeśli ludzie są dobrzy w tym, co robią i uwielbiają to robić, będą bardzo szczęśliwi mogąc usiąść i porozmawiać o tym.

Celem tutaj jest nauczenie się jak najwięcej o pozycji. Dowiedz się, jak ocenić, czy kandydaci mają do tego odpowiednie doświadczenie; wiedzieć, na jakie pułapki zwrócić uwagę i jak wygląda sukces.

Poproś także o wskazówki, gdzie znaleźć świetnych ludzi na swoje stanowisko.

2. Zdobądź to na piśmie. Na tę konkretną pracę podpisaliśmy umowę. Początkowo byłem skłonny pominąć ten krok, ponieważ czułem, że ufałem osobie, którą zamierzałem zatrudnić.

Ale przeszliśmy przez to i odkryliśmy, że proces zapisywania dokładnie tego, co powinno znaleźć się w kontrakcie, ujawnił mnóstwo nieporozumień i złych założeń, które obaj przyjęliśmy.

Wyjaśnienie tych rzeczy na tym etapie było szybkie i łatwe. Robienie tego w dół, po rozpoczęciu pracy i wydaniu pieniędzy, byłoby okropne.

Jeśli zatrudniasz osobę nie jako wykonawca, ale jako pracownik, stwórz solidny opis stanowiska, który określa dokładnie, czego oczekujesz od stanowiska.

Zawsze jestem zdumiony tym, jak zapisywanie rzeczy pomaga wyjaśnić nieporozumienia i wykrystalizować cele.

3. Ustaw kamienie milowe i przeprowadzaj próby.
Jeśli możesz, zdecydowanie wypróbuj każdą taką pozycję. Poszukaj mniejszego zadania, które należy wykonać, które nie ma kluczowego znaczenia dla misji, ale da ci wyobrażenie o tym, jak nowy pracownik pracuje i z czym się pracuje. To o wiele lepsze niż powierzenie im ogromnego zadania, od którego uzależniony jest Twój biznes i mając nadzieję na najlepsze.

Oczywiście nie zawsze jest to możliwe. W mojej sytuacji nie miałem tak naprawdę żadnych mniejszych zadań do zrobienia w pierwszej kolejności, więc zrobiliśmy kolejną najlepszą rzecz i wyznaczyliśmy kamienie milowe.

Kamienie milowe są dobre zarówno dla Twojej firmy, jak i osoby, którą zatrudniasz.

Jeśli wyznaczysz sobie konkretne cele na pierwsze 30, 90 i 180 dni, pracownicy dokładnie wiedzą, jak będą mierzone i czego się od nich oczekuje. Tymczasem Twoja firma wie, jakiego rodzaju pracy może oczekiwać od nowego pracownika w tym okresie.

Wraz z moim programistą podzieliliśmy zadanie zbudowania oprogramowania na kilka kluczowych etapów, a następnie ustaliliśmy daty i wymieniliśmy dokładnie, co zostanie zrobione, gdy każdy z tych etapów zostanie zakończony.

W przypadku projektu oprogramowania próby i kamienie milowe mogą wydawać się oczywistą częścią procesu, ale obecnie używam ich do każdej pracy, do której muszę zatrudnić, nawet tych, które znam od środka.

Podsumowując, zatrudnienie na to stanowisko było jednym z moich lepszych doświadczeń jako przedsiębiorcy i uwierz mi – były też trudniejsze! Wiem, że zatrudnienie na stanowisko, którego nie znasz, może być trochę przerażające, ale przestrzeganie tych 3 rad usunie z tego wiele niepewności i pomoże Ci znaleźć odpowiednią osobę.

Paul Peters zajmuje się marketingiem treści i autorem ogłoszeń o pracę w firmie Betterteam. Przed Betterteam spędził 6 lat budując startup edukacyjny, gdzie był zaangażowany w wiele aspektów biznesu, w tym zatrudnianie. Mieszka w Whitefish w Montanie.