Jak całkowicie zignorowałem wielkie zamieszanie związane z Google Penguin 4.0 (i dlaczego czułem się świetnie!)

Opublikowany: 2016-10-04

Historia

Październik 2015.

Kto jeszcze pamięta ten miesiąc?

aktualizacja google październik 2015

Źródło: www.accuranker.com/grump

Zdecydowanie tak. I nie tylko ja – pamięta o tym cały mój zespół, który wtedy ze mną pracował.

Pamiętam ten poranek, kiedy się obudziłem i jak co dzień rano poszedłem sprawdzić rankingi mojej strony w wyszukiwarkach, a co ważniejsze – rankingi naszych klientów.

Tak, można odgadnąć scenariusz z dramatu w tonie kilku pierwszych zdań. Większość z nich spadła.

Widziałem tylko liczby i wykresy na czerwono. Od tego czasu – NIENAWIDZĘ KOLORU CZERWONEGO .

dziewczyna kciuk w dół na białym tle

Zawsze myślałem, że nienawidzę koloru niebieskiego . Cóż, czerwony to mój nowy niebieski.

Potem przyszedł gniew. Musiałem kogoś winić, a Google był logicznym wyborem. Cholera Google! Nienawidzę tego! Kiedyś kochałem Google, ale w tamtym momencie tak bardzo go nienawidziłem.

Jestem pewien, że wielu z was zna to uczucie z tego samego powodu. Wielu marketerów obudziło się tego dnia tylko po to, by zobaczyć te same czerwone liczby. I nie tylko tego dnia. Wiele razy wcześniej. I wiele razy po tym dniu.

Chociaż doskonale o tym wiedziałem, nic tak naprawdę nie może cię na to przygotować, gdy to się stanie. A kara Google może przydarzyć się każdemu.

Tło

Wtedy pracowałem jako freelancer z małym zespołem innych freelancerów. Zajmowaliśmy się pozycjonowaniem i link buildingiem dla ponad 100 klientów.

Możesz sobie wyobrazić, jak się wtedy czułem. Wszystkie plany, jakie mieliśmy na przyszłość, zostały zmiażdżone w ciągu jednej sekundy.

Wciąż w łóżku odświeżałem przeglądarkę z niedowierzaniem, mając nadzieję, że zobaczę jakieś zielone cyfry. Ale nie było żadnych zmian. Pozostało mi tylko pomyśleć o następnym ruchu.

Pytania mnożyły się z każdą minutą. Co robić? Jak postępować? Co powiedzieć naszym klientom? Wkrótce w naszej skrzynce odbiorczej będzie co najmniej 40 e-maili i wszystkie na raz iz tego samego powodu. dziewczyna pozuje bawiąc się włosami na białym tle

Odświeżenie przeglądarki niczego nie pomogło ani nie zmieniło. Wciąż czerwony, czerwony i czerwony. Nienawidzę Google i ich aktualizacji algorytmów. Dlaczego teraz? Nie mogli trochę poczekać?

Realizacja

Wtedy mnie uderzyło. Zdałem sobie sprawę, że muszę wstać z łóżka i spróbować rozwiązać sytuację z moim partnerem i całym zespołem.

Pierwszą rzeczą, którą zrobiliśmy po przybyciu do biura, było uzgodnienie, w jaki sposób wyjaśnimy sytuację naszym klientom.

Ponieważ nasze biuro znajdowało się w Europie, a większość naszych klientów pochodziła z USA, wiedzieliśmy, że informacje o ich rankingach nadal nie docierały do ​​większości z nich ze względu na różnicę stref czasowych. Spali i nadal nie byli świadomi sytuacji.

Wiedzieliśmy, że nastąpiła aktualizacja Google, ale to wszystko. Nie mieliśmy innych informacji, nie było żadnych potwierdzeń od Google o jakichkolwiek zmianach.

Nie było żadnych informacji ani na BHW, Search Engine Journal, ani na żadnej innej stronie internetowej, która zwykle szybko przynosi wiadomości. Nie było nic do znalezienia. Byliśmy kompletnie nieświadomi.

Pozytywne było to, że mieliśmy czas, aby zaplanować, jak poradzić sobie z sytuacją i co powiedzieć klientom.

dziewczyna myśli z ręką na brodzie na białym tle Niepewność

W miarę upływu dnia niektóre rankingi znów zaczęły się wahać i wróciły do ​​„zielonej strefy”, ale większość z nich pozostała czerwona.

Chociaż nie mieliśmy 100% pewności, że spadek rankingu był spowodowany czymś, co zrobiliśmy, jednogłośnie postanowiliśmy zmierzyć się z sytuacją i powiedzieć klientom prawdę o tym, co się wydarzyło, przynajmniej tę część, którą wiedzieliśmy na pewno i w co wierzyliśmy nabawić.

Ich strony były karane i to było przyczyną spadków w rankingu. Nie wszyscy nasi klienci zrezygnowali, ale około 30% z nich. Nadal nie znaliśmy dokładnego powodu, ale musieliśmy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby zapobiec wszystkim możliwym przyczynom, w tym nas samych.

Muszę przyznać – w tamtym momencie korzystaliśmy z wielu płatnych linków w naszych kampaniach. Ten rodzaj linków jest z definicji niezgodny z wytycznymi Google. Jednak korzystała z nich ogromna większość właścicieli witryn i marketerów, w tym my. Uznano to za link buildingowy w szarym kapeluszu – nie do końca zgodnie z zasadami, ale powszechnie uważany za akceptowalną metodę, jeśli zastosuje się zdrowy rozsądek.

Z punktu widzenia stron, na których umieszczono te linki, większość z nich była dobra. Wszystkie witryny były prawdziwymi witrynami z prawdziwym ruchem. Nie używaliśmy PBN ani niczego podobnego. Odrzuciliśmy większość nieuczciwych metod budowania linków, które tak zwane agencje sprzedawały swoim klientom.

Myśleliśmy, że jesteśmy lepsi.

Tak jednak nie było. Cały zdrowy rozsądek z link buildingiem nic nie znaczy, jeśli wyraźnie widać, że rekompensata została wykorzystana jako motywacja do umieszczenia linku.

Nasze linki nie były kontekstowe. Nie były to linki redakcyjne. Nie podążały za naturalnym przepływem treści na stronie. Zostały one umieszczone w różnych miejscach na stronie, gdzie widać było, że faktycznie są to linki sponsorowane/płatne.

Powoli zdaliśmy sobie sprawę, że jedną z możliwych przyczyn byliśmy my, a dokładniej, zbudowane przez nas powiązania.

W tym momencie możesz zadać sobie pytanie, jak rozwiązaliśmy tę sytuację.

Musieliśmy wziąć za to odpowiedzialność. I zrobiliśmy.

Rozdzielczość

TO BYŁO TRUDNE.

Być może najgorszy scenariusz biznesowy dla młodego zespołu marketingowego, jaki możesz sobie wyobrazić. Pewnego dnia wstajesz, rozwijasz się, zdobywasz nowych klientów i omawiasz codzienne sprawy związane z kampaniami, nad którymi pracujesz. I zanim zdążysz powiedzieć Bam!, jesteś NA DOLE, na samym dole, nie mając pojęcia, co dalej.

Musieliśmy gdzieś zacząć i jakoś. Naszym pierwszym i jedynym prawdziwym priorytetem była troska o naszych klientów.

Sporządziliśmy listę klientów, których to dotyczyło i uzgodniliśmy plan działania.

Części naszych klientów zwróciliśmy pieniądze. Niektórzy klienci chcieli zostać z nami przez miesiąc lub dwa, aby zobaczyć, jak się sprawy potoczą. Pamiętajcie, w tamtym momencie nadal nie mieliśmy pojęcia, jaki był prawdziwy powód spadku.

Z częścią klientów zgodziliśmy się na bezpłatne usunięcie kary.

Ale tutaj czekał nowy problem – nie mieliśmy pojęcia, jak usunąć kary. Musieliśmy uczyć się tego procesu od początku w momencie, gdy mieliśmy bardzo mało czasu na naukę nowych rzeczy.

Wyobraź sobie, że musisz jak najszybciej nauczyć się zupełnie nowej dziedziny zainteresowań od podstaw, aby pomóc swoim klientom łatwiej przejść przez trudne czasy.

Nie mieliśmy czasu na testy i luksusu popełniania błędów. Musieliśmy nauczyć się odzyskiwać witryny z Google Penalty w momencie, gdy musieliśmy radzić sobie ze wszystkimi e-mailami i połączeniami. Jednym słowem było to stresujące. Co więcej, musieliśmy zainwestować we wszelkie oprogramowanie, które pomaga w procesie odzyskiwania kar, ze znacznie zmniejszonymi dochodami na widoku.

Jak powiedziałem, było ciężko.

Mijały dni, a sytuacja nie szła w dobrym kierunku.

A przynajmniej tak myśleliśmy wtedy.

Dziś wiem, że aktualizacja Google była najlepszą rzeczą, jaka nam się kiedykolwiek przydarzyła.

Nigdy nie sądziłem, że pomyślę o tym w ten sposób.

Ale teraz mam.

dziewczyna patrzy w górę

Zmartwychwstanie

Szybko do przodu – kolejne miesiące były ciekawe i jednocześnie ciężkie.

Przez większość czasu prowadziliśmy głębokie badania nad tym, jak ulepszyć nasze metody. Byliśmy doświadczeni w świecie SEO, ale zdaliśmy sobie sprawę, że musimy nauczyć się robić marketing cyfrowy całkowicie białym kapeluszem . Ponowne narażanie siebie i, co ważniejsze, naszych klientów na to samo ryzyko, po prostu nie wchodziło w grę.

Z większą niż kiedykolwiek motywacją postanowiliśmy pozostać w marketingu cyfrowym i ulepszyć nasz proces, aby nasi klienci byli bezpieczni przed wszelkimi przyszłymi aktualizacjami Google. Postanowiliśmy zarobić dla naszych klientów sposób na topy, zamiast go kupować.

10 lat po ukończeniu naszej uczelni zaczęliśmy ponownie intensywnie się uczyć. Uczyliśmy się, ale nigdy nie zdawaliśmy sobie sprawy, że naprawdę się uczymy.

Nasze doświadczenie w budowaniu linków i SEO pomogło w tym, że łatwiej było wiedzieć, od czego zacząć. Jednak podejście było zupełnie inne.

Podczas tego procesu uczenia się, najtrudniejszą rzeczą, jaką musieliśmy zrobić, nie była tak naprawdę część uczenia się. To była zmiana umysłu z bycia budowniczym linków do bycia marketerem. Musieliśmy nauczyć się zapomnieć o tym, co myśleliśmy, że wiemy o SEO i zacząć od zera.

Neil Patel, Ryan Stewart, Brian Dean i wielu innych byli tam dla nas. Chłonęliśmy każdą odrobinę informacji, jaką mogliśmy. Uczyliśmy się od najlepszych. I dodaliśmy nasze zwroty akcji.

Zrobiliśmy dużo testów. I mam na myśli DUŻO.

Kluczową decyzją w tym okresie nauki, kiedy praktycznie budowaliśmy od podstaw agencję marketingu cyfrowego, było pozyskanie klientów beta.

Naszymi pierwszymi klientami beta byli nasi dotychczasowi klienci. Zaproponowaliśmy im, że zostaną z nami jako beta testerzy naszych nowych, całkowicie białych usług, za ułamek realnej ceny tego typu usługi zazwyczaj kosztują.

Pracowaliśmy 24/7 przez miesiące i prawie w ogóle nie spaliśmy. Wszystkie pieniądze zainwestowaliśmy w narzędzia, eksperymenty i testy.

To był bolesny okres. Było wiele małych wygranych, ale dużo więcej porażek. Na każde zwycięstwo przypadało co najmniej 10 niepowodzeń.

Ale upieraliśmy się przy tym. I przez cały rok prowadziliśmy badania, testy i rozwój.

A wyniki?

Wyniki były niesamowite.

Klienci beta, z którymi pracowaliśmy, byli częściowo naszymi starymi klientami (użytkownikami naszej poprzedniej usługi), częściowo klientami, których otrzymaliśmy z naszej usługi usuwania kar (ta sama usługa, którą musieliśmy ustanowić, aby pomóc naszym klientom), a część z nich zaakceptowała zostać klientami beta, gdy odmówiliśmy sprzedaży naszej starej usługi budowania linków.

Ich rola w całym procesie była bezcenna. Przesunęliśmy nasze granice daleko, aby sprostać ich oczekiwaniom.

W rzeczywistości przez większość czasu spełnialiśmy nasze oczekiwania. Nie chcieliśmy zadowalać się przeciętnymi wynikami. Naszym celem było być najlepszym.

Nowa Agencja

Dzisiaj, cały rok od aktualizacji Google, która zmieniła nasze życie, czuję, że siedzę obok Google na szczycie góry i patrzę, jak wiele osób zmaga się z nową aktualizacją Google.

Zbyt wielu ludzi.

Ludzie zwykle wspinają się po górach, aby uzyskać spektakularny widok.

Mieliśmy wspaniały widok. Widzieliśmy rzeczy wyraźniej niż kiedykolwiek wcześniej.

A żeby ta chwila jasności pozostała z nami na długo i przypomniała nam o tym, co jest ważne, postanowiliśmy nazwać naszą nową agencję Point Visible .

Chcę mieć pewność, że każdy nasz klient czuje się tak, jakbym czuł się na szczycie tej wirtualnej góry.

dziewczyna wznosząca się na białym tle

Nowe nas

Dziś cieszę się bardziej niż kiedykolwiek, że przeżyliśmy ten PAŹDZIERNIK 2015, który sprawił, że znienawidziłem kolor czerwony. Ta nienawiść była najsilniejszym motywatorem, by wszystko naprawić. I warto było przejść przez trud, aby dojść do punktu, w którym jesteśmy dzisiaj.

Jedyne, czego dziś żałuję, to to, że ta aktualizacja Google nie zdarzyła się wcześniej mnie i mojemu zespołowi. Wcześniej wyprowadziłby mnie z mojej strefy komfortu i zmusiłby do szybszej poprawy. Wreszcie, już dawno uczyniłby nas lepszymi marketerami. Zapewnimy lepszą obsługę. Zmieniłoby nas to na większą kreatywność. A byśmy się szybciej rozwijali i mieli więcej zadowolonych klientów, dlatego w końcu to robimy.

  • Autor
  • Najnowsze posty
Ostatnie posty Martiny Stricak (zobacz wszystkie)
  • Trendy i statystyki w marketingu treści 2018 – Ostateczne wezwanie do wejścia na pokład – 9 stycznia 2018 r.
  • Jak używać mediów społecznościowych do promocji w 2017 r. - 21 lutego 2017 r.
  • Statystyki i trendy w content marketingu – edycja 2017 [INFOGRAFIKA] - 2 lutego 2017