#What'sTheHype: Workplace Activism Stories z udziałem Netflix, Apple i IATSE
Opublikowany: 2021-10-29Niedawne badanie Edelmana potwierdziło to, co już od jakiegoś czasu było oczywiste: pracownicy są coraz bardziej zmotywowani i kierują się swoimi osobistymi przekonaniami i wartościami .
Ostatnie kilka lat, naznaczone przez pandemię i ruchy społeczne, ukształtowało sposób, w jaki patrzymy na nasze środowisko i wchodzimy z nim w interakcję – w tym w miejscu pracy.
Ludzie wyszli z tego okresu bardziej głodni sprawiedliwości, inkluzywności i godności. I ten głód przeniknął do miejsca pracy.
Pracownicy nie są już gotowi iść ze status quo i dobrowolnie pozostać w ignorancji i milczeć ze strachu przed utratą pracy.
Wręcz przeciwnie. Badanie Edelmana wykazało, że 59% pracowników jest skłonnych lub zrezygnowało z pracy, ponieważ nie pasuje ona do ich wartości, a 50%, ponieważ nie pasuje do ich stylu życia .

Co więcej, wybiorą kolejnego pracodawcę na podstawie wspólnych przekonań. Współcześni pracownicy mają wyższe oczekiwania:
- 77% twierdzi, że osobiste upodmiotowienie (w tym wartości i różnorodność) jest silnym przełamywaniem oczekiwań/umów przy rozważaniu pracy (71% mówi to samo w przypadku wpływu społecznego).

- 6 na 10 pracowników wybiera pracodawców na podstawie przekonań.
Niektóre z przekonań zawartych w badaniu dotyczą moralności, stanowiska pracodawcy w kwestiach społecznych, milczenia w kwestiach kontrowersyjnych i nie tylko.

Wreszcie badanie Edelmana stwierdza, że „aktywizm w miejscu pracy staje się normą” . Mówiąc dokładniej, 76% pracowników stwierdziło, że „podjęłoby działania w celu stworzenia lub zmotywowania pilnie niezbędnych zmian w organizacji”.
Z tego 40% stwierdziło, że upubliczniłoby to, co obejmuje działania takie jak informowanie o nieprawidłowościach, strajki, protesty, wyciek dokumentów wewnętrznych lub wiadomości e-mail i tym podobne.
Zaprawdę, nie chodzi tu o pozowanie i mówienie, ale raczej o chodzenie po nim. Tylko w zeszłym miesiącu pojawiło się wiele historii o ludziach strajkujących lub protestujących przeciwko niesprawiedliwości w miejscu pracy. Pracownicy mają dość i coraz częściej nie boją się tego okazywać – ewentualne konsekwencje są do licha.
Zanurzmy się więc w te historie.
Pracownicy Netflix wychodzą z akcji po kontrowersyjnym programie komediowym Dave'a Chappelle

„Będzie jeszcze gorzej”.
„Idę na całość”.
Świadomy siebie, ale nieskruszony i celowo prowokujący wydaje się być najlepszymi słowami na opisanie najnowszego programu komediowego Netflixa Dave'a Chappelle'a.
Podwajasz się w obraźliwym traktowaniu społeczności LGBTQ+, a zwłaszcza osób trans ? Jeśli ma się odbyć inscenizowany strajk pracowników Netflix, to bezwzględnie.
Dave Chappelle bardzo emanuje „Wspieram społeczność LGBTQ+ i jestem sojusznikiem, ale …”.
Wie dokładnie, co mówi, i wie, jaki wpływ i konsekwencje będą miały jego słowa. Jest też dość defensywny i najwyraźniej nigdy nie żałuje. Jeśli powiesz coś, co osoba lub grupa ludzi uważa za obraźliwe, zranione i uważasz je za dyskryminujące, dlaczego tak trudno jest to posiadać i przeprosić?
Zwłaszcza jeśli nie należysz do zmarginalizowanej grupy, o której mówisz – jak możesz być tym, który decyduje, co jest, a co nie jest w porządku?
Nawet jeśli to część żartu lub szkicu. Zwłaszcza jeśli tak jest. Nadszedł czas, aby wycofać się z retoryki „nie możesz żartować, jesteś wrażliwy”.
Niektórzy (komicy) twierdzą, że „poprawność polityczna zabija komedię”.
Odłóżmy na bok fakt, że tak naprawdę nie jest, i skupmy się na fakcie, że komicy, którzy dobrze prosperowali wykorzystując zmarginalizowane grupy jako puentę i nie mogą już tego robić, czują się teraz zagrożeni.
Jak napisał The Guardian w 2019 roku:
„Skargi na kulturę komputerów osobistych zwykle pochodzą od komików, którzy przez długi czas mieli łatwość i którzy są zbyt leniwi lub nie mają talentu, by rozwijać swoją komedię razem ze społeczeństwem. Są to zgorzkniali ludzie, którzy nie chcą podejść do komedii w bardziej sprytny sposób, a zamiast tego woleliby zrzucić winę za swoją niezdolność do zdobycia szerszej publiczności na te grupy, których nie wolno im już używać jako worków treningowych.
Surowy, ale prawdziwy.
Tak więc, kiedy ukazał się nowy program komediowy Chappelle'a, uzbrojony w celową błędną wymowę akronimu LGBTQ+ (kilka razy wymawiał go jako LBGTQ+), pozorne wsparcie dla TERF-ów lub porównywanie bycia trans do noszenia czarnej twarzy , zasadniczo sugerując, że osoby trans robią kpina z płci , nic dziwnego, że spotkał się z reakcją społeczności trans .
Vox podsumował problematyczny charakter tego specjalnego najlepszego:
„To wszystko jest prawdopodobnie rodzaje transfobii, które mogą nasilać się, gdy wybitny komik z potencjalną publicznością wielkości 180 milionów subskrybentów Netflix traktuje tożsamość trans jak dziwaczną zmyśloną fantazję. W rzeczywistości, kolejne badania wykazały bezpośredni związek między rodzajem postrzegania tożsamości płciowej przez Chappelle a przemocą wobec osób trans. Nawet jeśli uważasz, że „Chappelle, człowiek poza sceną” jest przyzwoitym i wspierającym sojusznikiem trans, „Chappelle, komik na scenie” promuje bigoterię i wzmacnia esencjalizm płci w sposób, który przyczynia się do tego, że osoby trans są głęboko niebezpieczne. Dodatkowo, pomimo niechęci Chappelle'a do przyznania się do nakładania się interesów Black i trans, czarne kobiety trans są najbardziej podatną grupą, pod względem wielkości, na szkodliwy wpływ retoryki takiej jak Chappelle.
Z tego powodu pracownicy i sojusznicy Netflix trans zaprotestowali przed wydarzeniem specjalnym i przedstawili Netflixowi listę żądań (m.in. zwiększenie inwestycji w treści trans i niebinarne na Netflix oraz rekrutację osób trans, zwłaszcza BIPOC, na stanowiska kierownicze w firmie ).
Podczas gdy Netflix w pełni wspierał Chappelle i specjalny, kiedy to wszystko się działo, teraz współdyrektor generalny Netflix, Ted Sarandos, przyznaje, że „spieprzył” . Kiedy Variety zapytał go, czy żałuje tego, jak poradziła sobie z sytuacją, odpowiedział:
„Oczywiście schrzaniłem tę wewnętrzną komunikację. Zrobiłem to i schrzaniłem to na dwa sposoby. Przede wszystkim powinienem był przewodzić z dużo większym człowieczeństwem. To znaczy, miałem grupę pracowników, którzy zdecydowanie odczuwali ból i zranienie z powodu podjętej przez nas decyzji. I myślę, że należy to przyznać z góry, zanim zaczniesz cokolwiek robić”.
Mimo to oferta specjalna pozostanie, ponieważ Sarandos twierdzi, że nie przekroczyła „własnej linii”:
„Gdzie na pewno postawimy granicę, jest coś, co celowo wzywałoby do fizycznego krzywdzenia innych ludzi, a nawet usunięcia zabezpieczeń. Dla mnie zamiar wyrządzenia krzywdy fizycznej na pewno przekracza granicę.
Prawda jest taka, że osoby transpłciowe, a zwłaszcza osoby trans w kolorze, stoją w obliczu gwałtownego wzrostu przestępstw z nienawiści i do tej pory odnotowano więcej osób transpłciowych niż w ciągu ostatnich sześciu lat .
To nie znaczy, że Chappelle promuje krzywdę fizyczną, oczywiście, że nie. Chodzi o to, że ma dużą, wpływową platformę, która utrwala negatywny dyskurs wokół społeczności trans i przyciąga ludzi, którzy wspierają ten dyskurs . Kiedy Chappelle zaczął mówić o prawie w Północnej Karolinie, które wymaga, aby osoba korzystała z toalety odpowiadającej płci, do której została przypisana w akcie urodzenia, osoba z tłumu krzyknęła, na co Dave musiał go zamknąć i powiedzieć, że to nie jest dobre prawo.
Więc tak, podczas gdy społeczność LGBTQ+ toczy dobrą walkę, jak mówi w specjalnym wydaniu, wciąż jest daleka droga do osiągnięcia tolerancji i wolności bycia tym, kim jesteś, bez obawy o reperkusje.
A jego komedia nie pomaga.
Pracownik Apple mówi, że został zwolniony za działalność w miejscu pracy

Menedżer programu Apple Maps, Janneke Parrish, została zwolniona w tym miesiącu za usunięcie plików ze swoich urządzeń roboczych podczas trwającego dochodzenia.
Parrish jest także liderem ruchu #AppleToo , grupy aktywistów pracowniczych, która publikuje historie pracowników Apple, którzy doświadczyli dyskryminacji i nękania w miejscu pracy. Parrish twierdzi, że ta przynależność była prawdziwym powodem, dla którego została zwolniona .

To nie byłby pierwszy raz, kiedy Apple znalazło się pod ostrzałem za zwolnienie pracownika w wątpliwych okolicznościach. Niedawno zwolnili również Ashley Gjvik , starszego kierownika programu inżynieryjnego, za rzekome ujawnienie poufnych informacji.
Gjvik jest znany z tego, że otwarcie dyskutuje, a nawet tweetuje na temat zarzutów nękania oraz bezpieczeństwa i prywatności w miejscu pracy . Jednym z ostatnich obaw dotyczących prywatności dotyczących zasad Apple dotyczących wyszukiwania i nadzorowania telefonów służbowych było to, co skłoniło Apple do wszczęcia dochodzenia:
Jak powiedziała o The Verge po wypuszczeniu:
„Kiedy w marcu zacząłem zgłaszać obawy dotyczące bezpieczeństwa w miejscu pracy i niemal natychmiast stanąłem w obliczu działań odwetowych i zastraszania, zacząłem przygotowywać się na to, że wydarzy się coś takiego”.
Z drugiej strony Parrish został zbadany pod kątem wycieku dźwięku ze spotkania wszystkich pracowników . Po spotkaniu dyrektor generalny Tim Cook wysłał notatkę, w której mówi, że Apple „nie toleruje ujawniania poufnych informacji” i że „osoby, które ujawniają poufne informacje, nie należą do tego miejsca” .
Ponieważ Parrish był podejrzany o ujawnienie tych informacji, Apple skonfiskowało jej urządzenia robocze. Wcześniej usunęła aplikacje zawierające dane osobowe, takie jak Robinhood i Pokemon GO, co doprowadziło do jej rozwiązania.
Zapytany, dlaczego myśli, że została wypuszczona, Parrish powiedział dla The Verge:
„Wydaje mi się, że zostałem zwolniony w odwecie za wypowiadanie się, za pracę z #AppleToo i w obawie, że organizowałem, aby pomóc innym pracownikom opowiedzieć ich historie. Moim zdaniem jest to całkowity odwet za próbę ujawnienia działań Apple i publiczne zwrócenie się do firmy o lepsze.”
Powiedziała dla USA Today, że w śledztwie Apple szukało powodu, by ją zwolnić:
„Myślę, że kiedy wszedłem w śledztwo, było to pretekstem do znalezienia czegoś, co mogliby wykorzystać do zwolnienia mnie. Jednak zanim oddałem moje urządzenia, usunąłem niektóre moje dane osobowe z tych urządzeń, ponieważ cóż, moje prywatne rozmowy… to nie są sprawy Apple. I podobnie, moje informacje finansowe o aplikacjach takich jak Robinhood nie są sprawą Apple. Ponieważ usunąłem pliki z moich urządzeń przed ich oddaniem, to jest powód, dla którego zostałem usunięty.”
Zapytany o zwolnienie Parrisha, Apple powiedział:
„Jesteśmy i zawsze byliśmy głęboko zaangażowani w tworzenie i utrzymywanie pozytywnego i integracyjnego miejsca pracy. Wszystkie obawy traktujemy poważnie i dokładnie badamy każde zgłoszenie, a ze względu na poszanowanie prywatności wszystkich zaangażowanych osób nie omawiamy konkretnych spraw pracowniczych”.
Ochrona prywatności osób, które już ujawniły się publicznie, jest naprawdę wyjątkowa ze strony Apple. Zaoferowali minimalną ogólną odpowiedź, jednocześnie odmawiając zagłębienia się w prawdziwy problem (i oskarżenia).
IATSE prawie rozpoczęło strajk, który mógłby sparaliżować przemysł rozrywkowy
IATSE (International Alliance of Theatrical Stage Employees) to organizacja pracy, która szczyci się ponad 150 000 pracowników ze wszystkich aspektów przemysłu rozrywkowego: telewizji, filmu, teatru na żywo, transmisji, koncertów i innych . Zostały założone w 1893 roku w celu zapewnienia godziwych zarobków i dobrych warunków pracy dla pracowników zakulisowych: pomocników scenicznych, fryzjerów i charakteryzatorów, projektantów, techników produkcji, garderób…

Teraz, gdy sprawiedliwość i podstawowe humanitarne warunki pracy ich członków były zagrożone, IATSE nie było gotowe do ustąpienia i groziło strajkiem .
Ten strajk zahamowałby cały amerykański przemysł rozrywkowy. Programy telewizyjne, plany filmowe i talk-show zostałyby zmuszone do długiej przerwy i zaraz po tym, jak cały biznes zacząłby wracać do zdrowia i działać z pełną mocą w następstwie pandemii.
Wszystko zaczęło się tego lata, kiedy IATSE i AMPTP (Związek Producentów Filmowych i Telewizyjnych, z członkami takimi jak Disney i Universal) rozpoczęły negocjacje po wygaśnięciu ich poprzedniego kontraktu.
Jak donosił Vulture, IATSE prosiło o :
„… trzyletnia podstawowa umowa, która dotyczy różnych skarg, w tym wyższej płacy minimalnej, humanitarnych godzin poza godzinami pracy między zmianami i wyższych wynagrodzeń za pracę w nietransmitowanych programach streamingowych, które według Los Angeles Times są często obarczone stawkami i pozostałości, które, jak twierdzi IATSE, są „niesprawiedliwie zdyskontowane” i pozbawione godzin emerytalnych ze względu na ich klasyfikację jako „nowe media”.”
Prezes IATSE, Matthew Loeb , powiedział o tej sytuacji:
„Jeśli pracodawcy odmówią angażowania się w merytoryczne negocjacje, zmiany kultury poprzez zarządzanie przepływem pracy i stawiania interesów ludzkich nad zyskami firmy, nieosiągnięcie porozumienia będzie ich wyborem”.
Ponieważ nie mogli dojść do porozumienia, IATSE poprosił swoich członków o zgodę na strajk, a frekwencja wyborcza wyniosła 89% . Żeby spojrzeć z innej perspektywy, jak realne było zagrożenie i jak destrukcyjne byłoby, gdyby tysiące pracowników wyszło z telewizorów i filmów.
Jednak dzięki wstępnemu porozumieniu udało się uniknąć groźby strajku. Przynajmniej na razie, ponieważ pracownicy nadal sprzeciwiają się proponowanym godzinom pracy.
W swoim oświadczeniu prezes IATSE Loeb mówi, że to hollywoodzkie zakończenie:
„Nasi członkowie stali mocno. Jesteśmy twardzi i zjednoczeni. Współpracowaliśmy z jednymi z najbogatszych i najpotężniejszych firm rozrywkowych i technologicznych na świecie, a teraz osiągnęliśmy porozumienie z AMPTP, które spełnia potrzeby naszych członków”.
Dodaje, że powinno to służyć jako „model dla innych pracowników w branży rozrywkowej i technologicznej, dla pracowników zatrudnionych przez firmy hazardowe oraz dla tak zwanych „pracowników koncertowych”. I podsumowuje: „Solidarność to więcej niż słowo. To sposób na załatwienie spraw”.
Rzeczywiście, jak nazwał to dziennik PR, w Stanach Zjednoczonych dzieje się teraz „rewolucja pracownicza” . IATSE nie jest jedyną, która toczy dobrą walkę o prawa swoich pracowników, ponieważ w całym kraju wybuchają strajki w różnych branżach , od budownictwa (John Deere) i produkcji żywności (Kellogg's, Frito-Lay) po opiekę zdrowotną (Kaiser Permanente).
Powód tej tak zwanej rewolucji jest nieco dwojaki.
Mamy do czynienia z fenomenem „Wielkiej Rezygnacji” lub „Wielkiego Odejścia” , w którym ludzie dobrowolnie i masowo rezygnują z pracy. W rzeczywistości w zeszłym miesiącu rekordowa liczba 4,1 miliona amerykańskich pracowników zrezygnowała dobrowolnie, a dyrektorzy generalni wymieniają niedobór siły roboczej jako jedno z największych wyzwań w nadchodzącym roku.
Jak pokazało wspomniane wcześniej badanie Edelmana, władza wydaje się nieco przenosić się na pracowników. Rzeczywiście, badanie Fortune potwierdza, że firmy walczą o zatrzymanie swoich pracowników:
- 80% ankietowanych dyrektorów generalnych stwierdziło, że oferuje zwiększoną elastyczność WFH w celu zatrzymania i przyciągnięcia talentów.
- 68% prezesów stwierdziło, że kładli większy nacisk na cele korporacyjne.
Nieco powiązana z tym jest pandemia. Chociaż początek blokady był naznaczony niepewnością zatrudnienia, wydawało się, że cały ten okres zmienił również postrzeganie i priorytety pracowników. Ważeni przez presję, duże obciążenie pracą i (nie)równowagę między życiem zawodowym a prywatnym, pracownicy mogli zacząć ponownie przemyśleć swoje środowisko pracy i warunki oraz to, co mogą poświęcać zamiast swojej pracy.
Stąd strajki i niechęć do pójścia ze status quo. Stąd potrzeba zmian.
Choć ostatnie kilka lat było stresujące, przerażające i burzliwe, wydaje się, że wszyscy nas obudzili.
Czujemy się tak, jakbyśmy byli w stagnacji, bojąc się wyrażać swoje opinie i przeciwstawiać się niesprawiedliwości. A potem nagle wszyscy się obudzili i nic więcej nie powiedzieli.
Nie oznacza to, że żyjemy teraz lub jesteśmy bliżej utopii miejsca pracy. Daleko stąd. W ludziach jest po prostu większy opór, odmowa bycia traktowanym jako jednorazowy. I ten opór powoli przechodzi z łagodnego i cichego do głośnego i asertywnego.
I na to mówię, dobrze dla nas.
