Marijana Kay o treści SaaS i spontanicznych pomysłach (pytania i odpowiedzi)
Opublikowany: 2019-09-10Content Crafters to seria wywiadów, w której dekonstruujemy narzędzia, wskazówki i taktyki, których używają najlepsi blogerzy, aby wykonać tak wiele pracy. odejdziesz w ciągu zaledwie kilku minut z praktycznymi daniami na wynos, które możesz wypróbować od razu. Zanurzmy się!
Marijana Kay jest niezależną pisarką i strategką treści mieszkającą w Dublinie w Irlandii.
Współpracuje z ogromnymi markami B2B SaaS, takimi jak Zapier, AWeber i Pipedrive (by wymienić tylko kilka).
Wcześniej ukończyła formalną edukację dziennikarską, uzyskując tytuł magistra z tego przedmiotu. Obecnie pomaga również w budowaniu i zarządzaniu pasjonującą społecznością marketerów w LearnInbound (dublińskie wydarzenie marketingu przychodzącego, społeczność i zbiór kursów).
W tym wywiadzie omówimy mnóstwo tematów, od porad dla freelancerów, przez to, co działa w treściach SaaS (a co nie) i jak ułożyć swoje życie, aby uchwycić spontaniczne i ciekawe pomysły.
Marijanę można znaleźć na Twitterze pod adresem @marijanakay lub na jej osobistej stronie internetowej tutaj.

Dlaczego zajmujesz się content marketingiem i copywritingiem? Jak zacząłeś koncentrować się na treści? Jaka jest twoja historia pochodzenia?
Gotowy na naprawdę tandetną odpowiedź, która staje się coraz mniej tandetna, gdy idziemy do przodu? Zawsze chciałem pisać jakoś na życie – dosłownie czułem się, jakbym się do tego urodził. Pisałem odkąd pamiętam. Eseje, opowiadania, wiersze, wszystko.
Zanim dotarłem do liceum, widziałem dziennikarstwo jako karierę, której pragnę, taką, która idealnie mi odpowiada (jeśli usuniesz absurdalne godziny i wymagania, które zwykle dziennikarze zazwyczaj spełniają, to prawdopodobnie nadal jest prawdą).
Uzyskałam tytuł licencjata i magistra dziennikarstwa w Chorwacji (skąd pochodzę), ale kiedy przeprowadziłam się z mężem do Irlandii, znalezienie pracy w dziennikarstwie na jakiś czas wydawało mi się niemożliwe, ponieważ byłam tak nowa w kultura, polityka i tak naprawdę wszelkie wydarzenia tutaj.

Skończyło się na kilku stanowiskach w sprzedaży. W ostatnim z nich siedziałem obok zespołu marketingowego, a ich rzeczy wydawały się o wiele bardziej interesujące niż moja praca. W rzeczywistości byłem tak ciekaw, że codziennie po powrocie do domu badałem i studiowałem wszystkie kwestie związane z bezpłatnymi wynikami wyszukiwania i SEO.
Jak możesz sobie wyobrazić, skończyłem przeglądanie bezpłatnych zasobów, takich jak Akademia HubSpot i certyfikacja Google. W ciągu kilku miesięcy zacząłem łączyć się z marketerami z Dublina i powoli zacząłem postrzegać content marketing jako karierę.
To połączyło mnie z miejscami, które jako pierwsze opublikowały moje teksty jako darmowe posty gościnne. Wtedy ktoś mi zapłacił. Ktoś inny znalazł tę pracę i chciał mnie zatrudnić… I tak się stało.
Po około dwóch latach od rozpoczęcia nauki marketingu byłem w pełni samozatrudniony jako autor treści.
Czy są jakieś aspekty Twojego doświadczenia, umiejętności lub osobowości, które Twoim zdaniem przyczyniają się do Twojego sukcesu jako content marketer lub jako freelancer?
Wierzę, że są!
Empatia wydaje się wielka.
Coś sprawia, że zawsze rozumiem sytuację, w której znajdują się inni, moją rolę w tym i sposoby, w jakie mogę to poprawić. Pomaga w relacjach z moimi klientami, a także przy pisaniu dla określonej grupy odbiorców!
Chęć potencjalnej porażki i uczenia się z niej to kolejna rzecz.
Czuję, że strach nas cofa i paraliżuje – bardzo. Kiedy zacząłem myśleć o tym, co jest naprawdę najgorszą rzeczą, jaka może się wydarzyć w danym scenariuszu, i zdałem sobie sprawę, że to nie będzie koniec świata i że poradzę sobie z większością tego, stałem się bardziej otwarty na wszelkiego rodzaju możliwości. A jeśli moja wpadka może pomóc komuś w nauce, jeszcze lepiej!
Oto dziwny: moja interpretacja języków.
Moim ojczystym językiem jest chorwacki i zacząłem uczyć się angielskiego w wieku około 9 lat (w różnych okresach mojego życia uczyłem się również włoskiego, francuskiego i polskiego).
Oznacza to, że prawie zawsze wybieram słowa świadomie, a nie automatycznie — zawsze patrzę, jak słowa będą brzmieć na głos, szczególnie dla osoby, która nie jest rodzimym językiem angielskim, która próbuje uczyć się z tych słów. Nie jestem pewien, czy przyczynia się to do mojego sukcesu, ale uświadamia mi obszary, które mogę poprawić w swoim pisaniu!
Co przypisujesz faktowi, że Irlandia wydała tak wielu wspaniałych kowali? Czy to coś w wodzie?
Musi być, prawda? To wielki przywilej zanurzyć się w kulturze, która podzieliła się ze światem tak niesamowitym pisaniem.

Czym różni się jakościowo freelancer w twoim doświadczeniu od pracy w firmie? Czy jest jakaś rada, której udzieliłabyś komuś, kto chce zrobić skok (zwłaszcza w marketingu cyfrowym/treści?)
To jest podchwytliwe pytanie, ponieważ nigdy nie pracowałem jako specjalista ds. marketingu! Moja ostatnia wewnętrzna praca była rzeczywiście w firmie zajmującej się e-learningiem w zakresie marketingu cyfrowego, ale byłem w zespole produktowym, dosłownie budując kursy online z marketingu od podstaw.
Gdybym miał dziś podjąć decyzję o skoku, głównym pytaniem, na które chciałbym odpowiedzieć, byłoby: na ile jestem otwarty na jeden strumień komunikacji i pracy (w firmie) w porównaniu do jednoczesnego zarządzania wieloma rozmowami z klientami i oczekiwaniami.
Poza oczywistą różnicą w sposobie zarabiania, uważam to za główny czynnik i myślę, że wiele osób nie bierze tego pod uwagę przed podjęciem pracy jako freelancer… Tylko po to, by zdać sobie sprawę, że naprawdę nie lubią telefonów i e-maili, a nawet autonomii , i wolałbym, żeby ktoś im powiedział, co robić.
Niektórzy ludzie wolą stabilność jednego szefa – i to jest w porządku, o ile to rozpoznajesz!
Jak ważna według Ciebie jest specjalizacja w content marketingu? Jak wąsko lub szeroko należy zdefiniować swoją wiedzę i pozycję, aby zdobywać i obsługiwać klientów?
Myślę, że jest ogromny!
Kiedy zacząłem pozycjonować się jako autor treści B2B SaaS, a nie byle jaki pisarz, popyt na moją pracę eksplodował i byłem w stanie podnieść stawki i lepiej zdefiniować swój proces. Wtedy też zacząłem budować silniejsze relacje, zarówno z klientami, jak i rówieśnikami z branży.
Myślę, że od czegoś trzeba zacząć – i to zwykle od mniej specjalistycznego podejścia.
Uważam, że warto zacząć w ten sposób, ponieważ 1) będziesz miał trudności z udowodnieniem swojej specjalizacji, jeśli nie wykonałeś w tym dużo pracy, i 2) możesz poeksperymentować z wieloma obszarami i zobaczyć, który z nich najbardziej Ci się podoba.
Jakie są niedoceniane lub rzadziej używane metody marketingu treści, które Twoim zdaniem powinny wypróbować więcej marek? Innymi słowy, co działa w content marketingu, czego nie robi wiele firm?
Myślę, że wiele firm traci możliwość dodania swojego prawdziwego ja do swoich treści.
Treść stała się wersją taktyki marketingowej polegającą na szybkim wzbogaceniu się i wydawało się, że wszyscy wskoczyli na to i zaczęli masowo tworzyć treści na jakikolwiek zdalnie istotny temat, mając nadzieję na uzyskanie pozycji w wynikach wyszukiwania.

Wiesz o czym mówię. To rzeczy, które na pierwszy rzut oka wyglądają trafnie i dobrze („3 kroki do X” lub „5 sposobów na Y”), ale brakuje im treści.
To właśnie Benji Hyam z Grow & Convert nazwał treścią miraż.

Z drugiej strony masz Slack, Airtable, You Need A Budget i prawdopodobnie mój ulubiony Ellevest. Stoją za swoim produktem i głęboko wierzą w jego wartość dla swoich odbiorców, że wyskakuje z każdego przeczytanego słowa.
Nie ma mowy, abyś zobaczył ich treść i przypadkowo uwierzył, że należy do kogoś innego.
Tworzenie tego rodzaju treści zajmuje lata, a większość z nich nie jest wystarczająco cierpliwa, aby kontynuować ten wysiłek.
Z drugiej strony, jaki trend w marketingu treści chciałbyś, aby zamierał (lub przynajmniej trochę więdł)?
Wzywamy do długich treści jako ostatecznego zbawiciela!
Chociaż treść w długiej formie jest dosłownie moim chlebem powszednim, istnieją dla niej pewne przypadki użycia i wiele przypadków użycia po przeciwnej stronie spektrum.
Nie wszystko musi być ostatecznym przewodnikiem, 35-krokowym rozwiązaniem lub półgodzinną lekturą. Długość tak naprawdę ma znaczenie tylko w kontekście końcowego czytelnika.
Przepis? Tak szczegółowe, jak to możliwe, w najmniejszej możliwej liczbie słów — najlepiej, aby zmieściło się na jednym ekranie smartfona.
Odpowiedź na pytanie, dlaczego mój alarm przeciwpożarowy emituje sygnał dźwiękowy co 60 sekund? Dosłownie najkrótszy, jaki może być, proszę i dziękuję (i parę słuchawek z redukcją szumów, gdy jesteś przy tym).
Mam na myśli, wyobraź sobie, że jedziesz samochodem i pytasz Mapy Google o wskazówki dojazdu do konkretnego adresu, a przed podaniem wskazówek, Mapy najpierw przez 10 minut mówiły Ci wszystko o historii tej ulicy.
Kontekst ma znaczenie, a ponad 1500 słów nie zawsze jest najlepszą odpowiedzią.
Jaka była najbardziej zaskakująca część dotycząca rozpoczęcia podcastu, której się nie spodziewałeś?
Zdecydowanie różnica polegająca na tym, że jest atrakcyjna i nadająca się do konsumpcji w porównaniu do treści pisanych.

Sprawdź podcast The Content Love tutaj.
Zwłaszcza, że napisałem i wyprodukowałem wszystko i niczego nie zleciłem na zewnątrz, bardzo szybko stało się bardzo jasne, że jestem lepszym gawędziarzem w pisaniu niż w audio. Opowiadanie historii za pomocą dźwięku, gdy jesteś dosłownie w czyichś uszach, jest liniowe i ograniczające, ponieważ próg utraty uwagi jest znacznie trudniejszy niż w przypadku treści pisanych.
Zdecydowanie nie jestem jeszcze tam, gdzie chcę być, ale praktyka pomaga!
Z drugiej strony, jakie zaskakujące korzyści lub zalety niesie ze sobą robienie podcastu, którego się nie spodziewałeś?
O rany, powiązania. Dziesiątki kontaktów z ludźmi, z którymi miałem szczęście udzielić wywiadu. Niektóre zamieniły się w prawdziwe przyjaźnie, co często wydaje się surrealistyczne!
Ponadto ludzie, którzy kontaktują się ze mną, aby powiedzieć mi coś, czego się nauczyli, lub znaleźć moją inną pracę w odcinku poleconym przez znajomego — to jest efekt domina, który czuję, że nigdy nie będę miał dość.
Jaka umiejętność Twoim zdaniem jest niedoceniana przez świetnych marketerów treści? W czym marketerzy treści powinni spędzać więcej czasu na nauce i doskonaleniu ?
Bez konkurencji: badanie odbiorców i zrozumienie głębokich czynników decydujących o decyzjach podejmowanych przez idealnego klienta.
Chodzi mi o to, że nie chodzi tylko o zbieranie głównych problemów i pytań, które ludzie zadają, aby marketerzy treści mogli na nie odpowiedzieć. Mam na myśli: nurkowanie absurdalnie głęboko w ostateczne cele osoby, którą chcesz osiągnąć.
Lubię patrzeć na to poprzez ramy zadań do wykonania (JTBD), które zasadniczo wyznaczają różnicę między tym, co dana osoba kupuje, a dlaczego to kupuje.
Założyciel firmy Revlon uchwycił to, mówiąc: „W fabryce robimy kosmetyki; w drogerii sprzedajemy nadzieję.”
Gorąco polecam ten artykuł każdemu marketerowi treści, który nie wziął pod uwagę konsumentów treści z tej perspektywy i chce ich lepiej zrozumieć, aby mogli im służyć lepszymi, bardziej celowymi treściami.
Gdybyś nie pracował w marketingu cyfrowym, co byś robił? Czemu?
Chciałbym myśleć, że byłoby to dziennikarstwo, chociaż kto wie? Czuję, że zawsze skończę w pracy, w której motywuje mnie pisanie lub ogólnie kreatywność. Gdziekolwiek indziej prawdopodobnie byłbym znudzony i pozbawiony motywacji do zrobienia czegokolwiek!
Skąd czerpiesz inspirację? Skąd czerpiesz swoją kreatywność?
Chciałbym móc powiedzieć, że mogę w każdej chwili wpaść na najdziksze pomysły, o które mnie poprosisz — nie mogę!
Często jednak wpadam na nowe pomysły i wierzę, że wszystkie mają wspólny mianownik: pozwalam, aby wiele rzeczy wrzało w mojej głowie.
Wymyślę coś – dosłownie krótką, prostą koncepcję, która sama w sobie nie jest niczym nowym ani czymś godnym uwagi do napisania – a potem myślę o tym, karmiąc go rzeczami, które czytam lub słucham w ciągu najbliższych kilku dni, nawet jeśli pozornie nie ma związku.
Wynik? Na przykład, wymyślę świetną analogię do wykorzystania w tworzonym przeze mnie artykule o CRM, albo wymyślę przykład rzeczywistych zakupów online dla artykułu e-commerce w oparciu o moje doświadczenie. Cały czas robię na telefonie wiele pisemnych i głosowych notatek, więc moje małe pomysły narastają z czasem.
To także powód, dla którego poświęcam sobie więcej niż jeden dzień na powrót do prawie skończonego dzieła — to pomaga mi wymyślić unikalne elementy do dodania!
Daj mi trzy wskazówki, jak ulepszyć moje pisanie (lub bardziej ogólnie, dla każdego, kto poprawi swoje pisanie).
1. Oddziel badania naukowe od pisania.
Są to dwa bardzo różne procesy – gdy jednocześnie prowadzisz badania i piszesz, nie pozwalasz mózgowi wykonywać najlepiej, jak potrafi, w żadnej z tych rzeczy. Podczas badań pozwalasz swojemu umysłowi wędrować i szukać historii, wzorów, odkrytych fragmentów większego obrazu; pisząc, jesteś bardzo skoncentrowany na przekształceniu tego w narrację.
2. Mów na głos to, co piszesz.
Uważam, że to najlepszy sposób na uniknięcie żargonu i dziwnych fraz, które często świetnie wyglądają na papierze (zwykle dlatego, że wyglądasz mądrze). Jeśli nie użyjesz go w rozmowie, pozbądź się go. Kiedy jesteś w stanie wyjaśnić nawet najbardziej złożone koncepcje za pomocą tonu głosu, wygrywasz!
3. Ciągle pytaj „dlaczego”.
Zakwestionuj wyrażenia i stwierdzenia, których używasz, aby wyrazić swoją opinię. Kiedy nie będziesz z nimi ostrożny, możesz skończyć na protekcjonalnym brzmieniu dla czytelnika i stracić jego zaufanie. Zapytaj „dlaczego”, kiedy przedstawiasz swoje uwagi, ponieważ są szanse — Twój czytelnik już o tym wie. Następne pytanie brzmi: jak możesz zmienić ten punkt w coś, z czego naprawdę będą się uczyć? To cienka linia, ale im więcej piszesz, tym lepiej sobie z tym radzisz.
Zaoszczędziłem trzy godziny, przesyłając ten artykuł z Dokumentów Google do WordPress za pomocą Wordable. Spróbuj sam tutaj.
