Mobilegeddon: SEO, strach i komora echa

Opublikowany: 2021-10-08

Może nie słyszeliście, ale niedawno Google zaprezentował nowy algorytm.

21 kwietnia zaatakował Mobilegeddon .

I

TO

BYŁO

wzruszać ramionami

Ech. Dość rozczarowujące. Przynajmniej według standardów oczekiwanych przez wielu. Na przykład jest to pierwszy obraz, który pojawia się w wyszukiwaniu grafiki dla hasła „Mobilegeddon”.

mobilegeddon

Spalona metropolia! Helikoptery uciekające z poczerniałego dymu! Cholerny krater!

Czy to aktualizacja algorytmiczna, czy odrzucony plakat do filmu San Andreas? Sądząc po tym obrazie, można by pomyśleć, że Google samodzielnie rozpętał bezprecedensową rzeź na świecie, jaki znamy.

Tyle że tak nie było. W rzeczywistości Mobilegeddon był tak wybuchowy jak Mayweather-Pacquiao.

Nota autora: Za 150 milionów dolarów ja też mogę przytulić mężczyznę przez 45 minut. Na wszelki wypadek, gdyby czytali to wszyscy promotorzy boksu.

Rzeczywisty wpływ Mobilegeddon

Rzućmy okiem na dane. Pete Meyers stworzył alternatywną wersję swojej słynnej aplikacji, MozCast, specjalnie na potrzeby Mobilegeddon. Jeśli nie znasz MozCast, powinieneś wiedzieć, że 70 stopni reprezentuje średni dzień ruchu w SERP.

Mając to na uwadze, spójrz na to zdjęcie z jego podsumowania Mobilegeddon.

mozcast1827

Zauważysz, że od 21 kwietnia tylko cztery z siedmiu dni zaćmią 70 stopni. W dwóch z tych przypadków ledwo.

Czy to wyższa średnia temperatura niż zwykle? Może, ale tylko trochę. Jeśli spojrzysz na zwykły MozCast, zwykle wygląda on podobnie do tego wykresu: mnóstwo przeciętnych dni, gorące wartości odstające, trochę chłodniejszych dni itp.

Pomimo minimalnego wpływu, trudno było NIE słyszeć o wszystkich rzeczach Mobilegeddon w ciągu ostatnich dwóch miesięcy; jak Mobilegeddon na zawsze zmieni wyszukiwanie; jak miało to spowodować ogromny chaos.

Problem w tym, że tak się nie stało. A jako SEO wiedzieliśmy lepiej.

Wiedzieliśmy, że nadchodzi. Niezwykle rzadko Google ogłasza z wyprzedzeniem zmianę algorytmu. Ale 26 lutego tego roku zrobili to właśnie na swoim centralnym blogu dla webmasterów. Według wszystkich standardów Mobilegeddon jest całkowicie logiczną aktualizacją w środowisku online, w którym wyszukiwania mobilne przewyższają liczbę wyszukiwań na komputerze.

Czy nie powinniśmy być ekspertami, profesjonalistami, którzy mają używać logiki i rozumu, aby lepiej służyć naszym klientom? Te przepowiednie na koniec dnia nie sprawiają, że wyglądamy na takich i jestem zawstydzony tymi taktykami zastraszania.

Jedyne, czego musimy się bać, to strach przed samym sobą

A kiedy mówię o taktyce zastraszania, mam na myśli to. Oto kilka nagłówków z dni poprzedzających aktualizację:

  • Przetrwanie Mobilegeddon: co naprawdę musisz wiedzieć
  • Czy Google „Mobilegeddon” spustoszy małe firmy?
  • Essential Survival Guide for Google Mobilegeddon

Może bardziej interesują Cię zdjęcia. Mobilegeddon zapewnił pyszne menu z przerażającymi, apokaliptycznymi wizualizacjami.

strach cztery

strach trzy

drmobilegeddon

Nawet nazwa Mobilegeddon – oczywiście stworzona przez SEO – jest śmieszna. Wszystko z przyrostkiem „geddon” ma brzmieć jak kataklizm, w którym zwykli śmiertelnicy są skazani na śmierć. Jest to logiczna aktualizacja algorytmu, mająca na celu uczynienie wyszukiwania online wygodniejszym niż kiedykolwiek wcześniej.

Mobilegeddon to nie pierwszy raz, kiedy branża SEO wkroczyła na teren hiperwentylacji. Pamiętasz, kiedy Google ogłosiło, że wprowadzi SSL jako sygnał rankingowy? Strach szybko się rozprzestrzenił. Dan Shure wyśmiewał to trafnie:

Nawet nie każ mi zaczynać Penguin 3. Po prostu spróbuj wymazać ten obraz ze swojego umysłu.

scyzoryk

Nie mam zamiaru nikogo tu specjalnie wzywać. Nie mam nic przeciwko Link Research Tools. Wszyscy jesteśmy winni, ponieważ stworzyliśmy środowisko, w którym każdy myślał, że ten makabryczny obraz to dobry pomysł. Zaskakujące w tym obrazie jest to, że chociaż ten konkretny pingwin może chcieć krwi, odświeżenie pingwina faktycznie wyrządziło minimalne szkody.

Ale szczerze mówiąc, pierwsza iteracja Penguin naprawdę zaszkodziła wielu stronom internetowym ORAZ agencjom SEO, które stosowały taktykę czarnego kapelusza na dużą skalę. Dlatego każde wspomnienie tego terminu wzbudzi strach w sercach wielu z tych ludzi.

Tego samego nie można jednak powiedzieć o Mobilegeddon. Nie było prawdziwego precedensu; nic, co można by wskazać jako przykład z przeszłości, dlaczego wszyscy musimy bać się wielkiego złego Google.

Wszyscy musieliśmy wiedzieć, że coś takiego nadchodzi. W listopadzie 2014 r. Google wprowadził tag przyjazny dla urządzeń mobilnych. To prawie dokładnie tak, jak to brzmi. Gdy przeprowadzasz wyszukiwanie mobilne, wynik dostosowany do komórek będzie wyglądał tak:

mobilelinkarati

Powinno być jasne, że dla każdego wartego swojej soli SEO, że Google zmierza w tym kierunku. Nasz publiczny atak masowej histerii był całkowicie niepotrzebny. Mało tego, wyświadczyliśmy sobie wielką krzywdę. Jesteśmy SEO, którzy wykrzykiwali algorytm wilka, a teraz wygląda na to, że nie wiemy, o czym mówimy!

A wszystko po to, by uzbroić maszynę treści.

Strach to nowa przynęta na klikanie

Internet jest zdolny do wielu rzeczy. Może łączyć mnie z przyjaciółmi mieszkającymi na innych kontynentach. Może mi dostarczyć najświeższych informacji na temat protestów w Baltimore. Może nawet śledzić rzeczy, których NIE publikowałem.

Wiesz, czego Internet nie może zrobić? Weź głęboki, uspokajający oddech.

Marketing treści staje się coraz silniejszy. I GŁOŚNIEJ. Prawie z każdego badania przeprowadzonego pod słońcem wynika, że ​​marki z roku na rok inwestują coraz więcej w content marketing.

Czemu nie? Dla wielu marek content marketing okazał się niezwykle skuteczny. Zdziałało cuda dla mojej firmy.

Ale ponieważ coraz więcej marek inwestuje w content marketing, a także skutecznie staje się wydawcami, konsekwencją tego jest wygórowana ilość treści. Wynik będzie często odzwierciedlał potężną inwestycję. Niektóre witryny chcą wypompowywać zawartość w celu wypompowania treści. Chcą wykorzystać każdą okazję związaną z treścią, niezależnie od tego, czy naprawdę mają coś wartościowego do wniesienia.

Jedną z niesamowitych wskazówek dotyczących tworzenia niekończącego się strumienia treści jest obserwowanie trendów; czego ludzie teraz szukają. To jest kradzież wiadomości i jest to praktyka, którą głoszę.

Ale kiedy grono specjalistów od treści, takich jak ja, oddaje się tej praktyce, nieumyślnie rozpoczynamy grę w jedną sztukę. Wyścig zbrojeń, który tworzymy dla siebie, czasami podnosi jakość historii, aby wyglądały DUŻO BARDZIEJ, niż są w rzeczywistości.

Jeśli korzystasz z internetu od 2009 roku, widziałeś taki nagłówek:

14 powodów, dla których Chris Christie zatuszował skandal z mostem. Numer 6 cię zszokuje.

Są to teasesy Inside Edition przebrane za nagłówki. Czy numer sześć rzeczywiście cię zszokuje? Czasem. Czasami nie. Zwykle można oczekiwać, że będzie to drugie. Ale i tak to przeczytałeś, z powodu haczyka w nagłówku. Powodem, dla którego redaktorzy używają tego formatu — pomimo niekończącego się kręcenia oczami wielu — jest to, że generalnie działają. To świat Upworthy'ego, a my po prostu w nim piszemy.

To tylko jeden rodzaj przynęty na kliknięcia. Teraz wyobraź sobie wersję clickbaita z domieszką strachu. Nawet w erze nowych mediów, kiedy badania wykazują, że pozytywne, afirmujące życie historie zyskują na sile, jesteśmy istotami z przyzwyczajeniami. Istnieje szczątkowy przypadek, który żyje i umiera zgodnie ze starą mantrą „Jeśli krwawi, prowadzi”.

Tak stało się z Mobilegeddon. Komora echa, za tworzenie której jesteśmy odpowiedzialni, my SEO, weszła w pełni w życie, a nasza komora echa może od czasu do czasu dziwnie przypominać pokój paniki.

Poza pokojem paniki

Jednym z moich ulubionych filmów jest klasyk z lat 90. Jerry Maguire. Sekwencja otwierająca polega na tym, że tytułowy bohater pisze notatkę...

misja

Dobra, o rany, to była misja. Chodzi o to, że jego deklaracja misji obraca się wokół idei, że agenci sportowi, tacy jak on, sprzedali swoje dusze w pogoni za prowizjami; podpisali kontrakty z szeregiem sportowców o wątpliwej moralności i mieli mniej czasu na zajmowanie się tymi, których naprawdę lubią. Mniej więcej tydzień później Maguire zostaje zwolniony. Jest jedynym agentem w swojej agencji, który czuje się w ten sposób.

Cóż, przypuszczam, że jest to z mojej strony coś w rodzaju deklaracji misji. Ale w moim przypadku pociesza mnie fakt, że nie jestem sam.

W dniu Mobilegeddon Ian Lurie z Portent płonął. Jeśli śledzisz go na Twitterze, zostałeś potraktowany serią dowcipnych, sarkastycznych tweetów, takich jak:

I dziękuję Ianowi za retweetowanie jednego z moich żartobliwych tweetów z dnia.

Nawet w dniu, w którym nie znając wszystkich następstw, Lurie zrozumiał, jak absurdalnie nieporęczna stała się maszyna do szumu. 12 maja HuffPo UK opublikował ten artykuł dzięki uprzejmości Jonathana Guya z Aqueous Digital.

jonathanguy

Guy ma rację, kiedy mówi: „Teraz zaczyna się to robić dość zawstydzające”. Kiedy klikamy przysłowiowy przycisk paniki, nie przedstawiamy się jako specjaliści od marketingu w wyszukiwarkach, którymi w rzeczywistości jesteśmy. Szczerze, czy zatrudniłbyś nas w oparciu o naszą publiczną manifestację paranoi i irracjonalności?

Rozbrajanie strachu z maszyny

Byłem kiedyś dzieckiem. Oprócz wspomnień o przebudzeniu się bladym świtem, aby obejrzeć powtórki filmu Gilligan's Island na TNT, pamiętam przełomową wiadomość o powodzi w sąsiednim mieście. Stacja informacyjna próbowała zwerbować ochotników do rzucania workami z piaskiem, które miały zablokować powódź.

Wysiłek zadziałał. Dosyć ludzi ze społeczności wyszło do pracy, a miasto zostało ocalone od powodzi. Właściwie to było bardzo inspirujące.

Chodzi mi o to: pamiętasz, kiedy najświeższe wiadomości były ważnym sygnałem?

W dzisiejszych mediach termin najświeższe wiadomości stracił na aktualności. Jakieś pięć lat temu oglądałem CNN. Reporter w terenie omawiał konsekwencje forum ONZ na temat broni jądrowej. W połowie zdania kotwica odcięła ją, aby mogli skupić się na „najświeższych wiadomościach”. Myślałeś, że rozbrojenie nuklearne jest ważne? Szkoda, bo Paris Hilton idzie do więzienia!

To prawdziwa historia. Jeśli chcesz kolejną prawdziwą historię, oto jedna: to ten sam dzień, w którym przestałem oglądać CNN.

Wielu dzisiejszych content marketerów, łącznie ze mną, wywodzi się z programów dziennikarskich. Zestawy umiejętności wymagane dla obu zawodów różnią się, ale nie nadzwyczajnie.

Nie chcę, żeby moja praca stała się bezsensowna, w taki sam sposób, w jaki ci, którzy byli przede mną w moim dziennikarskim stylu, pozbawiali sensu „wiadomości z ostatniej chwili”.

Uwielbiam swoją pracę w content marketingu. Naprawdę. I chcę, żeby tak pozostało. Rozumiem, że nic nie jest doskonałe, a w każdym zawodzie są części, które mają na celu każdemu przeszkadzać. Ale nie chcę cynicznie inspirować strachu jako okazji do budowania marki. To nie jest to, co powinni robić content marketerzy; to nadepnięcie politykowi na palce.

Czy Mobilegeddon miał wpływ? Z pewnością. I z tego, co wiem, może to być pierwszy mały krok w znacznie większym planie.

Ale wyrządzamy sobie wielką krzywdę, gdy bezwstydnie pompujemy strach.

Czy zatrudniłbyś telewizyjną agencję reklamową, która konsekwentnie tworzyła treści wokół pomysłu, że Federalna Komisja Łączności była gotowa wycofać reklamę telewizyjną? Tak myślałem.

Mam nadzieję, że Mobilegeddon będzie lekcją dla nas wszystkich w przyszłości. Jestem zmęczony niekończącą się falą niepotrzebnego wzmacniania strachu.